Jeszcze kilka tygodni temu nikt w Hiszpanii nie myślał o krajowym zakazie noszenia burek, nikabów czy hidżabów. Nawet gdy 19-letniej Najwie, uczennicy liceum w Pozuelo pod Madrytem,
szkoła kazała zdjąć chustę lub zmienić szkołę. Lawina ruszyła, gdy zakazu burek i nikabów, choć nie chust, zażądał socjalistyczny burmistrz katalońskiego miasta Lerida. Burka zasłania całe ciało i ma wąską szparę na oczy, nikab zasłania twarz prócz oczu, a hidżab kryje jedynie włosy.
Nagle politycy wszystkich partii - socjaliści, prawica, konserwatywni nacjonaliści, lewicowi separatyści i rzecznicy hasła Katalonia dla Katalończyków - zaczęli się licytować, jak i kiedy zakazać muzułmańskich zasłon. Gorączkę tłumaczy pogoń za głosami wyborców przed jesiennymi wyborami regionalnymi w Katalonii oraz to, że mieszka tam ok. 17 proc. imigrantów, z czego połowa to Marokańczycy.
Prawicowa Partia Ludowa od razu zażądała, by sprawę regulowało prawo hiszpańskie, ale większość partii wolała lokalne zakazy miejskie.
Burek i nikabów w budynkach publicznych (ministerstwa, szkoły, szpitale) zakazały cztery duże miasta: Lerida, El Vendrell, Tarragona i Barcelona. W stolicy Katalonii zakaz wprowadził burmistrz dekretem bez dyskusji w radzie miejskiej. Kolejnych 12 miast Katalonii zajmie się zakazem w najbliższych dniach.
Wreszcie do akcji wkroczył rząd centralny. Socjalistyczny minister sprawiedliwości Francisco Caamano zapowiedział w środę, że zakaz zostanie ustanowiony nowym prawem o wolności religijnej, które rząd chce przegłosować w parlamencie jesienią. Minister podał trzy powody: ochrona godności kobiety, bezpieczeństwo publiczne i bałagan spowodowany kampanią w miastach katalońskich.
- Takie stroje jak burka i być może inne ozdoby są nie do pogodzenia z godnością osoby ludzkiej i równością kobiet oraz z zasadniczymi wymogami bezpieczeństwa obowiązującymi w przestrzeni publicznej, jak możliwość identyfikacji osoby - oświadczył minister. - Ustawa określi używanie w miejscach publicznych elementów stroju o wymowie religijnej. Hidżab, chusta zakrywająca kobiece włosy, jest takim elementem, ale jej noszenie nie będzie ani zakazane, ani ograniczone.
Minister Caamano dał do zrozumienia, że zakaz nie będzie dotyczył ulic i otwartych przestrzeni, lecz jedynie budynków publicznych. A jeszcze kilka dni temu opublikowany w prasie gotowy projekt ustawy o wolności religijnej zakazu burek i nikabów nie zawierał.
Podniosły się głosy sprzeciwu - nie tylko stowarzyszeń muzułmańskich, ale i polityków i ekspertów prawa.
Minister ds. imigracji Anna Terron uważa, że kobietę przed zmuszaniem jej do strojów, których nosić nie chce, powinien bronić kodeks karny, a osobny zakaz ustawowy jest zbędny.
A wicepremier Katalonii lewicowy nacjonalista Josep Carod-Rovira protestuje: - Skażemy niektóre kobiety na niewychodzenie z domu.
- Prawodawca nie powinien w imię świeckości i neutralności państwa zakazywać pewnych strojów, a innych nie - twierdzi Jaime Rossell, profesor prawa z uniwersytetu w Extremadurze.
Jeśli
Hiszpania wprowadzi zakaz, będzie trzecim takim krajem w Europie - po Francji i Belgii.