Sędzia prowadzący dochodzenie przeciw sędziemu Garzónowi ogłosił wczoraj rozpoczęcie procesu i przesłał wniosek do rady sądowniczej. Do czasu orzeczenia wyroku powinna ona zawiesić Garzóna, może też zablokować jego prośbę o przeniesienie w charakterze eksperta prawnego prokuratora Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze.
Oskarżają dwie skrajnie prawicowe organizacje Manos Limpias (Czyste Ręce) i Falange Espanola (Falanga Hiszpańska). Zarzucają one Garzónowi, że dwa lata temu jako sędzia sądu krajowego bezprawnie wszczął dochodzenie przeciw dygnitarzom dyktatury generała Franco (1939-75). Nakazał wówczas także poszukiwanie w Hiszpanii zbiorowych mogił, w których leżą szczątki ponad 114 tys. ludzi rozstrzelanych przez frankistów.
Wedle oskarżenia Garzón miał zarządzić śledztwo w złej wierze. Po pierwsze, nie miał kompetencji prawnych, po drugie wiedział, że dochodzenie nie może mieć mocy prawnej, bo dotyczy zbrodni popełnionych podczas wojny domowej 1936-39 i krótko po jej zakończeniu. A zbrodnie te albo się przedawniły, albo zostały objęte amnestią uchwaloną w 1977 roku, już po śmierci Franco. Tamta amnestia stała się podstawą demokratycznej transformacji Hiszpanii.
Ponadto zdaniem przeciwników Garzóna podjął on dochodzenie z pobudek ideologicznych. Dziesięć lat wcześniej odmówił bowiem wszczęcia podobnego śledztwa w imieniu frankistów zamordowanych przez republikanów w Madrycie w 1937 roku. Wtedy właśnie powołał się na przedawnienie i amnestię z 1977 r.
Za nadużycie władzy sędziowskiej oraz świadome pogwałcenie prawa grozi nawet 20-letnie zawieszenie w prawach sędziego i do 10 lat więzienia.
Według Garzóna przedawnienie oraz amnestia nie dotyczą zbrodni frankistowskich, bo jako zbrodnie przeciw ludzkości określone przez prawo międzynarodowe nie podlegają one przedawnieniu. Z tych samych powodów sędzia z powodzeniem ścigał wcześniej zbrodnie chilijskiej dyktatury generała Pinocheta (1973-89) oraz dyktatury argentyńskiej (1976-83).
Przeciw wszczęciu dochodzenia przez Garzóna zaprotestowała prokuratora generalna. Miesiąc potem sędzia wycofał się z dochodzenia, a poszukiwanie mogił przekazał sądom lokalnym. Jednak oba stowarzyszenia nie zapomniały mu tego i oskarżyły, a sąd najwyższy ich wniosek przyjął.
Śledztwo przeciw Garzónowi wywołało w Hiszpanii oburzenie środowisk lewicowych, stowarzyszeń rodzin ofiar represji frankistowskich. Odbiło się też szerokim echem na świecie - Hiszpana wzięło w obronę wielu prawników, obrońców praw człowieka z Human Rigths Watch, a także mediów jak "New York Times", "Los Angeles Times", "Guardian" czy "Le Monde". Demonstracje w obronie Garzóna odbyły się w Madrycie, Buenos Aires, Santiago de
Chile, Paryżu i Londynie. Także prokuratura generalna zaprotestowała przeciw stawianiu Garzóna przed sądem.
Rozprawa rozpocznie się prawdopodobnie przed wakacjami.