Podejrzani, których w sobotę sąd w Tbilisi aresztował na dwa miesiące, to Iraklij Gedenidze, fotograf prezydenckiej służby prasowej, Gija Abdaładze, fotograf
MSZ Gruzji oraz Zurab Kurcikidze z agencji informacyjnej European Pressphoto Agency.
Według przedstawicieli kontrwywiadu w komputerach zatrzymanych znaleziono plany rezydencji prezydenckiej, marszruty planowanych podróży Saakaszwili, relacje o jego spotkaniach oraz "inną tajną informację". Materiały te fotoreporterzy mieli przekazywać agentom Głównego Zarządu Wywiadowczego Sztabu Generalnego Federacji Rosyjskiej (GRU).
Abdaładze i Kurcikidze zapewniją, że są niewinni i stali się ofiarą prowokacji władz. Natomiast Gedenidze, jak wynika z nagrania jego przesłuchania przekazanego przez Gruzinów telewizjom rosyjskim, miał się przyznać do winy.
Prezydent Saakszwili twierdzi, że jego kraj stał się dla Rosji "głównym celem", a operacje specjalne przeciw Gruzji planuje osobiście sam premier
Władimir Putin.
Natomiast dziennikarze gruzińscy protestują przeciw aresztowaniu swoich, jak utrzymują, niewinnych kolegów. Na znak solidarności z nimi w piątek późnym wieczorem przeprowadzili milczącą demonstrację pod siedzibą kontrwywiadu. Część manifestantów miała na oczach czarne opaski symbolizujące to, że władze kraju domagają się od mediów, by nie widziały tego, co się dzieje w Gruzji.
Aresztowani fotoreporterzy, jak zapowiedziano, mają 1 września stanąć przed sądem.