Pierwsze poprawki do konstytucji umożliwiające pracę parlamentu w dwóch miastach przyjęto już w 2009 r. Zgodnie z najnowszym projektem wszelka działalność parlamentarzystów wybranych w 2012 r. będzie prowadzona w Kutaisi. W ciągu najbliższego miesiąca poprawki zostaną poddane głosowaniu zgromadzenia narodowego i - jak wiele wskazuje - przyjęte.
"Zmieniamy geograficzne priorytety", "koniec koncentracji tylko na Tbilisi" - przekonywał w zeszłym tygodniu prezydent
Micheil Saakaszwili. Parlament w Kutaisi ma pomóc w rozwoju zachodniej Gruzji i przyciągnięciu inwestorów. Prezydent nie ukrywa, że chodzi także o konsolidację kraju.
Parlamentarzyści anonimowo przyznają w rozmowach z gruzińskimi mediami, że są przeciw. Ubolewają, że stracą w ten sposób kontakt z mediami, wyborcami i korpusem dyplomatycznym. Petre Ciskariszwili z rządzącej partii prezydenta Zjednoczony Ruch Narodowy tłumaczy jednak, że decyzja jest ostateczna.
Głośno przeprowadzkę krytykuje za to opozycja, w większości pozaparlamentarna. Jej zdaniem przeniesienie parlamentu ograniczy przejrzystość jego działania i możliwości zewnętrznej kontroli. Wątpliwości krytyków budzi też sam projekt budynku szacowany na 60 mln lari (96 mln zł). Nie została podana pełna informacja, z jakich funduszy zostanie on zbudowany. Opozycja przypomina, że nadal nie jest jasne, skąd pochodziły pieniądze na wykończenie pałacu prezydenckiego w Tbilisi. Media szacują jego koszty na 32 mln dol. (88 mln zł).