Poufną depeszę 10 sierpnia 2008 r. nadała Pamela Quanrud, charge d'affaires ambasady
USA w Warszawie. Wczoraj razem z kilkudziesięcioma innymi amerykańskimi depeszami dotyczącymi wojny rosyjsko-gruzińskiej opublikował ją rosyjski portal "Ruskij Reporter" - partner
Wikileaks, która zamierza ujawnić ponad 250 tys. amerykańskich depesz dyplomatycznych.
Depesza Quanrud powstała na kilka dni przed słynną wizytą prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz prezydentów krajów bałtyckich i Ukrainy w ogarniętej wojną Gruzji. 13 sierpnia na wiecu w Tbilisi Kaczyński zapewniał Gruzinów o polskiej solidarności i wzywał NATO oraz Unię Europejską do zatrzymania rosyjskiej inwazji.
"Prezydent Kaczyński skoordynował regionalną demonstrację solidarności z Tbilisi (...) Minister spraw zagranicznych Sikorski przezwyciężył panującą w niektórych krajach UE sympatię dla rosyjskich operacji obronno-ofensywnych w Gruzji" - pisze Quanrud. Powołuje się przy tym na rozmowę z ówczesnym wiceszefem
MSZ Andrzejem Kremerem, według którego Polska forsowała plan wysłania do Gruzji unijnych sił pokojowych.
Saakszwilego zmanipulowali rosyjscy agenci Kolejną depeszę, tym razem tajną, Quanrud nadała 13 sierpnia po spotkaniu z ówczesnym szefem sztabu generalnego gen. Franciszkiem Gągorem. Rozmowa dotyczyła sprzedaży Tbilisi polskich rakiet przeciwlotniczych i przeciwpancernych (miały być przetransportowane do Gruzji przez Amerykanów).
Gdy Quanrud pisała depeszę, trwała już wojna gruzińsko-rosyjska. Gruzję bombardowały rosyjskie samoloty, a czołgi parły w kierunku Tbilisi. Choć część polskich polityków mówiła wówczas o rosyjskiej agresji, ocena Gągora była dla Gruzinów miażdżąca.
Dowódca polskiej armii stwierdził, że gruziński prezydent Mikcheil Saakaszwili, wydając rozkaz do ataku na Osetię Południową, dał się sprowokować i postąpił dokładnie tak, jak chcieli Rosjanie. - Na głupim posunięciu Gruzji skorzysta tylko Moskwa i wzmocnią się [rosyjscy] twardogłowi. Wojna zrujnuje gruzińską armię i zniweczy szanse na członkostwo w NATO, co było celem Moskwy - wyliczał generał. Nie wykluczał, że gruziński prezydent został zmanipulowany przez rosyjskich szpiegów w jego otoczeniu.
Według polskiego wojskowego za całą gruzińską operacją stał rosyjski premier
Władimir Putin. "Prezydent
Dmitrij Miedwiediew robił tylko, co premier mu kazał. Rosyjska akcja w Gruzji pokazuje, że polska ocena rosyjskiego zagrożenia ze strony Rosji była trafna, a oceny USA i NATO nie. Rosja jest nieprzewidywalna i gotowa używać siły" - napisała Quanrud.
Generał poinformował też Amerykanów, że Gruzini poprosili o sprzedaż pocisków przeciwlotniczych Grom i przeciwpancernych Fagot. O ewentualnej transakcji miał zadecydować szef MSZ Radosław Sikorski. Gdyby się na nią zgodził, Gągor prosił o udostępnienie samolotów, by przetransportować broń do Gruzji.
Putin: Ukraina jest sztucznym krajem Inna depesza wysłana przez amerykańskiego ambasadora przy NATO Kurta Volkera przypomina o słowach Putina, które padły podczas szczytu Sojuszu w Bukareszcie w kwietniu 2008 r. Debatowano wtedy, czy zaprosić Ukrainę i Gruzję do NATO. Ostatecznie uznano, bez podawania konkretnych dat, że obydwa kraje "będą w NATO".
Putin miał wtedy powiedzieć, że "Ukraina jest sztucznym państwem powstałym z terytoriów Polski, Czechosłowacji, Rumunii i Rosji, a Krym został przekazany Ukrainie decyzją Biura Politycznego KC KPZR". - 17 mln obywateli Ukrainy to Rosjanie, Ukraina otrzymała olbrzymią połać rosyjskiego terytorium. Jeśli teraz dodamy do tych problemów kwestię członkostwa w NATO, egzystencja tego państwa może być zagrożona - przestrzegał Putin.
- Powinniśmy mocno poprzeć suwerenność terytorialną Ukrainy i zacząć myśleć o konkretnych kształtach przygotowania Ukrainy i Gruzji do członkostwa w Sojuszu - komentował to Volker.