http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prezydent Gruzji nie zaatakuje więcej utraconych prowincji

Tomasz Bielecki, Bruksela
2010-11-23, ostatnia aktualizacja 2010-11-23 17:20

- Gruzja nigdy nie użyje siły, by przywrócić kontrolę nad swym terytorium. Tylko pokojowymi środkami będzie przeciwstawiać się rosyjskiej okupacji - zadeklarował we wtorek Micheil Saakaszwili w Parlamencie Europejskim.

Micheil Saakaszwili zapewnił ponadto, że gotów jest rozmawiać z Rosją bez żadnych warunków wstępnych, choć prawo międzynarodowe pozwalałoby Tbilisi na podjęcie próby zbrojnego odbicia terytoriów okupowanych. Zapewnił, że wkrótce powiadomi ONZ oraz OBWE o tym nowym "planie konstruktywnego unilateralizmu".

- Ten plan nie będzie jednak skuteczny, jeśli nasi przyjaciele z Europy nie będą mówić prawdy. Los całego naszego państwa i regionu zależą od was - apelował Saakaszwili do Zachodu, by nie przestawał upominać się w Moskwie o niepodzielność terytorialną jego kraju.

Tereny okupowane, o których mówił Gruzin, to separatystyczne republiki Osetii Płd. oraz Abchazji. Moskwa uznała je za niepodległe państwa tuż po gruzińsko-rosyjskiej wojnie o Osetię Płd. latem 2008 r. Obie republiki są rosyjskim protektoratem, ale Abchazja w polityce wewnętrznej zachowuje sporą autonomię, a nawet wiele cech demokracji. Ponadto Abchazi zdecydowanie nie chcą stać się częścią Rosji.

Natomiast na czele Osetii Płd. stoją marionetkowe władze ściśle sterowane przez Rosjan, a Osetyjczycy od dawna marzą o połączeniu z rosyjską "bratnią republiką" Osetii Płn. po północnej stronie Kaukazu.

Moskwa od upadku ZSRR ostro rozgrywała separatyzmy narodowe w Gruzji, ale podział tego kraju de facto przypieczętowała wojna, którą - w wymiarze zbrojnym - rozpoczął i sromotnie przegrał Saakaszwili. Choć NATO oburzone agresywną odpowiedzą Rosjan (ich wojska podchodziły pod Tbilisi) zamroziło stosunki z Moskwą w 2008 r., to obecnie sprawa Osetii Płd. i Abchazji schodzi coraz bardziej na margines. Waszyngton i NATO troszczą się bowiem o „reset” w relacjach z Rosjanami, a przywrócenie jedności terytorialnej Gruzji wydaje się nieosiągalne w przewidywalnej przyszłości.

- Nikt nie chce przehandlować naszych żywotnych interesów. Cieszę się z dialogu Zachodu z Rosją. Moskwa wreszcie zrozumie, że nie przystoi jej być okupantem - próbował przekonywać wczoraj Saakaszwili. Swym "planem pokojowym" chce on przywrócić Gruzji miejsce w centrum zainteresowania międzynarodowej opinii publicznej i poprawić swój wizerunek.

Kreował się wczoraj w Parlamencie Europejskim na obrońcę demokracji i społeczeństwa wielokulturowego, ale gruzińska opozycja twierdzi coś zupełnie przeciwnego.

- Doprowadzenie do pokoju i porozumienia między Gruzją a Rosją byłoby największym sukcesem europejskiej polityki zagranicznej - komentuje europoseł Krzysztof Lisek (PO), który zajmuje się Gruzją w europarlamencie. Jednak Rosja odpowiedziała wczoraj Saakaszwilemu milczeniem, a Kreml od dawna nie kryje, że nie zamierza rozmawiać bezpośrednio z Saakaszwilim. Natomiast negocjacje rosyjskich i gruzińskich dyplomatów (tzw. rozmowy genewskie) są prowadzone już od 2008 r. bez szans na przełom.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':