"Kobieta lat 67, wykształcona, oczytana, lubiąca teatr, kino, ale także kontakt z naturą, szuka partnerki w podobnym wieku do wspólnego zamieszkania". Takie ogłoszenia można coraz częściej znaleźć w prasie, a przede wszystkim na stronach internetowych czytanych przez ludzi starszych.
Pomysł narodził się w Skandynawii dziesięć lat temu. Pierwsze francuskie komuny emerytów powstały po upalnym lecie 2003 roku, kiedy w skutek odwodnienia zmarło 15 tys. osób głównie samotnych, w podeszłym wieku i pozbawionych pomocy.
Głównym powodem decyzji o zamieszkaniu z innymi emerytami jest strach przed samotnością i brakiem pomocy. - To nie jest łatwa decyzja, bo trzeba zmienić długoletnie przyzwyczajenia, często pozbyć się mebli, bibelotów, a przede wszystkim nauczyć się żyć w grupie. Dla ludzi starszych to nie takie proste - mówi Christiane Baumelle, psycholog społeczny, założyciel stowarzyszenia La Trame.
Długo trwa dochodzenie do decyzji; czasem rok, czasem dwa lata. Po skompletowaniu grupy osób, które czują, że mogłyby mieszkać razem, organizuje się spotkania, wzajemne wizyty, a w końcu wspólne wakacje.
- Latami cieszyłam się wolnością i niezależnością. Wolałam żyć sama niż w nieszczęśliwym małżeństwie. Teraz jednak moja wolność zaczyna mi ciążyć. Ta cisza wypełniająca dom. Poza tym boję się, że kiedy zachoruję, nikt mi nie pomoże. Wspólne mieszkanie z kilkoma osobami daje poczucie bezpieczeństwa, a jednocześnie gwarantuje niezależność. Do domu starców nie pójdę nigdy - wyznaje 69-letnia Aline, która czeka na sprzedaż swojego domu w Royon, żeby zamieszkać z dwiema kobietami w innym miejscu, kilka kilometrów dalej.
Powodem decyzji o wspólnym życiu są też finanse. Przede wszystkim dotyczy to samotnych emerytek, które ze względu na przerwy w pracy spowodowane wychowaniem dzieci nie otrzymują wystarczających świadczeń. Opłaty za mieszkanie i wydatki na życie przekraczają niejednokrotnie ich dochody. A wynajęcie wspólnego domu w kilka osób znacząco obniża koszty utrzymani.
Również z powodów finansowych dla wielu niedostępne są
domy starców - miesięcznie płaci się ok. 1500 euro, a na miejsce czeka się latami. Poza tym nie cieszą się one dobrą sławą i pójście tam uważa się za ostateczność.
- Jest nas pięcioro, trzy kobiety i dwóch mężczyzn, ale za dwa miesiące będzie nas ośmioro - opowiada 70-letni Philippe, który mieszka w domu w Montreuil pod Paryżem. - Dom ma 270 metrów kw. Każdy ma swój pokój, wspólny jest salon. Mamy grafik, kto i kiedy robi zakupy, sprząta, gotuje. Odwiedzają nas przyjaciele, czasem zostają na noc. Kilka tygodni temu zachorowałem i byłem przykuty do łóżka. Jaka to była ulga, że zaopiekowali się mną współmieszkańcy i nie musiałem wzywać opieki społecznej - dodaje.
Dla wielu decyzja o wspólnym mieszkaniu w mieście czy na wsi jest spełnieniem marzeń, których nie mogli zrealizować zajęci karierą zawodową, wychowywaniem dzieci.
Jeanne, Sylvie i Francis marzyli o wsi. Znaleźli w internecie ofertę wynajęcia domu w Salleles-d'Aude o powierzchni 300 m kw. z wielkim ogrodem. Sylvie i Francis spędzają w nim każdą wolną chwilę, pielęgnując ukochany warzywnik. - Wiele czasu spędzamy razem w ogrodzie, salonie czy teatrze, ale też często jesteśmy sami ze sobą. Mam wrażenie, że przeżywam raz jeszcze lata studenckie, choć jak wówczas nie ma idylli. Są konflikty, ale potrafimy je neutralizować - przyznaje Sylvie.
Zdaniem Christiane'a Baumelle'a optymalna liczba mieszkańców wspólnego domu to od czterech do sześciu osób. - Dwie osoby żyją jak małżeństwo, wśród trzech pojawia się konflikt. Od czterech tworzy się już grupa i jeśli pojawia się konflikt, łatwiej jest odseparować osoby skonfliktowane. Łatwiej też zorganizować pomoc dla kogoś, kto zachorował - przekonuje psycholog.
Stowarzyszenie pomaga znaleźć dom, przeprowadzić remont, pomaga rozwiązywać konflikty i udziela porad prawnych. Dotychczas przy pomocy stowarzyszenia La Trame powstało siedemnaście domów zwanych "kokonami", w których mieszkają 73 osoby. Do tej pory zrezygnowały tylko dwie.
- Po śmierci ojca szukałem rozwiązania dla matki, która nie mogła mieszkać samotnie. Rozwiązaniem był dom starców, ale lista oczekujących była gigantyczna, a matka nie chciała o tym słyszeć. Dałem ogłoszenie w prasie i dziś mama mieszka z 75-letnią panią w ładnym domu w Lyonie. W ten sposób narodził się pomysł założenia strony internetowej dla seniorów - opowiada Marc Mairet, twórca strony Legrandpartage.
Francja ma 13 mln osób powyżej 60 lat, z których jedna czwarta żyje samotnie. W 2015 roku liczba ludzi starszych dojdzie do 18 mln, a średnia wieku niedługo sięgnie 90 lat. Państwo nie zapewni tak ogromnej rzeszy ludzi opieki, której oczekują i potrzebują.
Christiane Baumelle próbuje zainteresować wspólnotami seniorów władze lokalne, które mogłyby sięgnąć po doświadczenia duńskie i holenderskie. W tych krajach władze lokalne szukają i remontują domy dla starszych oraz zapewniają opiekę psychologiczną ich mieszkańcom. - W tamtych krajach zrozumiano, że taka forma organizowania życia ludziom starszym jest dużo tańsza i dużo bardziej atrakcyjna niż domy starców - zapewnia prezes stowarzyszenia La Trame.