http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kogo Francja wyrzuci

Dominika Pszczółkowska
2010-09-07, ostatnia aktualizacja 2010-09-07 08:36

Prezydent Nicolas Sarkozy brnie w twardą politykę antyimigracyjną. W poniedziałek ogłosił, kogo i na jakich zasadach chce wyrzucać z kraju.

Manifestacje przeciwko deportacji Romów we Francji
Fot. FRANCOIS MORI AP
Manifestacje przeciwko deportacji Romów we Francji
Manifestanci w Paryżu
Fot. FRANCOIS MORI AP
Manifestanci w Paryżu
Ludzie manifestujący przeciw wysiedlaniu Romów
Fot. CLAUDE PARIS AP
Ludzie manifestujący przeciw wysiedlaniu Romów
ZOBACZ TAKŻE
Będą to nie tylko Romowie, których Francja już odsyła do Rumunii i Bułgarii, ale i obywatele francuscy, którzy podniosą rękę na policjanta lub innego przedstawiciela władzy. To kolejne antyimigranckie kroki Paryża, którego polityka i retoryka od ponad miesiąca oburza wielu we Francji i w Europie.

Prezydent rozstrzygnął wczoraj, jak będzie wyglądać ustawa wprowadzająca możliwość odebrania obywatelstwa. Chce, by sędziowie "mogli odbierać francuskie obywatelstwo w ciągu dziesięciu lat od jego nabycia osobom, które umyślnie narażą życie przedstawiciela władz, w szczególności policjanta". Dzieci cudzoziemców urodzone we Francji dostają obywatelstwo najczęściej w wieku 18 lat, więc do 28. roku życia będą mogły je utracić.

Pomysł odbierania obywatelstwa budzi ogromne kontrowersje, bo dzieli Francuzów na gorszych i lepszych. Wiadomo, że gorszymi będą głównie dzieci muzułmańskich imigrantów.

Prezydent i tak zdecydował się na nieco okrojoną wersję ustawy, bez odbierania obywatelstwa za poligamię i obrzezanie kobiet, co sugerował jeden z jego ministrów. Te ostatnie kryteria jeszcze wyraźniej wskazywałyby na muzułmanów. W kraju, gdzie rdzenni Francuzi pozostają w większości w nieformalnych związkach, poligamię niezwykle trudno byłoby udowodnić. Pokazała to już sprawa rzeźnika Liesa Hebbadj z Nantes, którego władze podejrzewały, że ma kilka żon, a wszystkie biorą zasiłki jako samotne matki. - To nie żony, lecz kochanki - bronił się podejrzany. Ostatecznie zaostrzone zostaną przepisy, by nie dało się pobierać zasiłków dla więcej niż jednej żony.

O Romach Sarkozy nie mówił wprost, ale zapowiedział przepisy "ułatwiające deportację cudzoziemców mających nieuregulowany status, w tym w niektórych przypadkach obywateli Unii Europejskiej". Jego zdaniem powinna być możliwość deportacji, gdy imigranci "zagrażają porządkowi publicznemu, nie mają stałego źródła utrzymania lub nadużywają swobody przemieszczania się".

To właśnie kwestia wyrzucania Romów, a w przyszłości być może także innych obywateli UE, budzi największe emocje. Niebawem dyskusję o tym planuje Parlament Europejski. Komisja Europejska ostrzega co prawda Francję przed łamaniem europejskich przepisów, ale raczej łagodnym tonem. Protestują obywatele i publicyści, lecz najczęściej nie rządy. Włoski szef MSW Roberto Maroni z nacjonalistycznej Ligi Północnej stwierdził nawet, że powinna istnieć możliwość wyrzucania wszystkich obywateli UE bez dochodów i mieszkania. Deportowanie obywateli UE będzie uszczupleniem jednej z najważniejszych swobód, jakie daje Unia. Kraje w których jest duża imigracja coraz częściej skłaniają się jednak ku tezie, że to cena warta zapłacenia, by ograniczyć imigrację.

Także w poniedziałek o problemie Romów i szerzej imigracji dyskutowali w Paryżu ministrowie z kilku państw UE, a także Kanady, ale nie doszli do żadnych konkretnych wniosków. Gospodarz spotkania minister imigracji Eric Besson zapowiedział natomiast, że przekłada ślub, bo przeciwnicy rządu skrzyknęli się na Facebooku, by zakłócić jego imprezę. Wybranką ministra jest Tunezyjka.

Rozmowa z Aleksandrem Smolarem, politologiem

Dominika Pszczółkowska: Podczas sobotniej demonstracji przeciw polityce Nicolasa Sarkozy'ego wobec Romów i innych imigrantów padały wyjątkowo ostre słowa: że prezydent jest jak marszałek Petain, że tak postępował reżim Vichy

Aleksander Smolar: Pewna analogia faktycznie jest, jeśli chodzi o pomysł pozbawiania obywatelstwa tych, którzy popełnią niektóre rodzaje przestępstw, np. zaatakują policjanta. Ostatnie przypadki masowego pozbawiania obywatelstwa miały miejsce za czasów Petaina, dotyczyło to Żydów z Europy Środkowo-Wschodniej. Stąd porównanie. Ta kwestia spowodowała poważny szok, bo to ewidentna dyskryminacja niektórych obywateli sprzeczna z zasadami demokracji. Obywatele czują cynizm prezydenta powtarzającego operację, którą wykonał już kilkakrotnie, m.in. walcząc o prezydenturę. Wtedy dzięki antyimigranckiej retoryce zdobył głosy skrajnej prawicy i praktycznie zlikwidował Front Narodowy Le Pena.

Dlaczego Sarkozy robi to właśnie teraz, gdy do wyborów jeszcze ponad półtora roku?

- Bo czuje się zagrożony z każdej strony. We Froncie Narodowym kierownictwo przejmuje po ojcu Marine Le Pen. Jest bardziej atrakcyjna: ma bardziej umiarkowane poglądy i sporo uroku. Może odzyskać dużą część elektoratu. Zapewne dlatego Sarkozy postanowił wykorzystać lokalny incydent, jakim były starcia Romów z policją nad Loarą.

No tak, ale czy to daje efekty? Poparcie dla prezydenta raz rośnie, raz maleje o 2-3 punkty.

- To prawda, najpierw poszło w górę o 2 proc., ale potem była ostra reakcja międzynarodowa na sprawę Romów, nawet papieża. To ostatnie było dla Sarkozy'ego bolesne, bo środowiska katolickie, które na niego głosowały, słuchają papieża. Poczucie zakłopotania pojawiło się nawet w jego własnej partii - premier François Fillon dyskretnie zdystansował się od polityki prezydenta.

A szef MSZ Bernard Kouchner stwierdził nawet, że rozważał dymisję.

- Kouchner, socjalista i założyciel organizacji Lekarze bez Granic, znalazł się w wyjątkowo trudnej sytuacji, bo jego reputacja oparta była na hojności, otwartości i gotowości niesienia pomocy. Minister krytykujący prezydenta - to zdecydowanie poza francuskimi obyczajami. Z drugiej strony od dawna mówi się, że Kouchner i tak wkrótce opuści rząd.

Dlaczego europejskie instytucje i inne europejskie rządy tak słabo reagują na to, co się dzieje we Francji?

- Jest pewna delikatna sprawa przepisów. Europejskie prawo stanowi, że cudzoziemcy mogą przebywać w innym kraju UE trzy miesiące, jeśli nie mają pracy. Wyrzucając Romów, Francja nie wykazuje się ani delikatnością, ani współczuciem, ale nie można zarzucić jej postępowania wbrew przepisom. Podobną antyromską politykę bez spektakularnych gestów prowadzą Włochy.

Czym się to we Francji skończy?

- Romów będą się starali jakoś kontrolować, albo ich nie wpuszczając, albo wyrzucając. Nie sądzę, by udało się pozbawić kogokolwiek obywatelstwa. Myślę, że te przepisy zostaną zakwestionowane przez trybunał konstytucyjny. Sarkozy już ogranicza je do osób, które zaatakowały przedstawiciela władzy, choć wcześniej mówiono, że będą dotyczyć także np. poligamistów. W kraju, w którym połowa dzieci rodzi się poza małżeństwami,, bardzo trudno byłoby bowiem udowodnić wielożeństwo.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 115 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    71 głosów