http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Francuzi protestują przeciwko wysiedlaniu Romów

Dominika Pszczółkowska
2010-09-06, ostatnia aktualizacja 2010-09-05 16:11

Kilkadziesiąt tysięcy osób demonstrowało w sobotę w całej Francji przeciw polityce rządu wobec Romów. Nieśli m.in. trumnę prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego

Manifestacje przeciwko deportacji Romów we Francji
Fot. FRANCOIS MORI AP
Manifestacje przeciwko deportacji Romów we Francji
Manifestanci w Paryżu
Fot. FRANCOIS MORI AP
Manifestanci w Paryżu
Wielka policyjna akcja usuwania romskich obozowisk we Francji. Sierpień 2010
Fot. PASCAL ROSSIGNOL REUTERS
Wielka policyjna akcja usuwania romskich obozowisk we Francji. Sierpień 2010
SONDAŻ
Czy zmasowana krytyka wpłynie na politykę Francji wobec Romów?

Tak
Nie
Nie interesuje mnie to

Największy marsz, liczący według szacunków nawet 50 tys. osób, przeszedł ulicami Paryża. "Nie nieludzkiej polityce Sarkozy'ego", "Panie Sarkozy, niech pan walczy z biedą, a nie z wędrowcami", "Sumienie nie pozwala nam milczeć" - głosiły transparenty.

Niektórzy uczestnicy zdecydowali się na wyjątkowo drastyczne środki wyrazu. Romowie nieśli trumnę prezydenta z napisem "Sarkozy 1955-2010" i jego zdjęcie, na którym podpisany był jako "syn Pétaina", czyli przywódcy reżimu, który podczas II wojny światowej kolaborował z nazistami.

W paryskim pochodzie uczestniczyli znani działacze opozycji. - Dla mnie to dzień walki z rasizmem i ksenofobią - mówił socjalistyczny mer miasta Bertrand Delanoë. - Nie godzimy się na sączenie w nasz kraj jadu, jak robi to rząd - wtórowała mu szefowa Zielonych Cécile Duflot. Wśród maszerujących była też Danielle Mitterrand, żona byłego socjalistycznego prezydenta François Mitterranda.

Mniejsze marsze odbyły się w Marsylii, Nantes, Rennes, Tuluzie i blisko 130 innych miastach. Organizacje praw człowieka twierdzą, że przyszło na nie ponad 100 tys. osób, władze - że najwyżej 77 tys. Po kilkadziesiąt lub kilkaset protestujących zgromadziło się nawet pod francuskimi przedstawicielstwami w innych miastach Unii Europejskiej, m.in. w Rzymie, Brukseli, Barcelonie, Lizbonie, Londynie.

Ich uczestnicy chcieli zaprotestować przeciw wyjątkowo ostrej polityce wobec Romów, którą od ponad miesiąca prowadzi francuski rząd. Zaczęło się od incydentu w Saint-Aignan nad Loarą, gdzie policja zastrzeliła młodego Roma, podobno próbującego sforsować policyjne bariery na drodze. Jego ziomkowie odpowiedzieli atakiem na komisariat i spaleniem kilku samochodów.

Francuski rząd w wyjątkowo ostrych słowach wypowiedział się wtedy o obozowiskach Romów: że to gniazda przemytu i wykorzystywania dzieci, m.in. do żebractwa. Zapowiedział likwidację nielegalnych obozowisk (zgodnie z unijnym prawem osoba bez pracy lub ubezpieczenia społecznego może przebywać w innym państwie UE najwyżej trzy miesiące), odsyłanie ich mieszkańców do Rumunii i Bułgarii, skąd pochodzą. W ciągu miesiąca odesłano około tysiąc z 15 tys. mieszkających we Francji Romów. Teoretycznie wyjechali dobrowolnie, dostając 300 euro na przesiedlenie. Wcześniej osoby opierające się wyjazdowi wyrzucano jednak siłą.

Sprawa wywołała oburzenie w Europie i na świecie. Zdaniem wielu francuskie władze "stygmatyzują" bowiem jedną społeczność i próbują zepchnąć na imigrantów odpowiedzialność za bolączki kraju, np. za przestępczość.

Wszystko wskazuje jednak na to, że rząd niewiele robi sobie z protestów. W sobotę minister spraw wewnętrznych Brice Hortefeux w komunikacie opublikowanym na stronach resortu szydził, że choć sobotnie marsze organizowało ok. 60 stowarzyszeń, związków i partii politycznych, "zgromadzili w całym kraju tylko kilkadziesiąt tysięcy osób". "To z całą pewnością rozczarowanie dla organizatorów" - napisał. Hortefeux sklasyfikował protestujących jako "mozaikę tradycyjnych partii, grupek lewackich i anarchistycznych, która nie może stanowić o polityce".

"Nadal z determinacją będę walczył z wszelkiego rodzaju przestępczością i bronił praw ofiar, oczywiście nigdy przy tym nie stygmatyzując żadnej społeczności" - zapowiedział szef MSW.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów