Chodzi o deportację Romów z Francji do Rumunii i anty-romską retorykę francuskich władz. Po głośnych zapowiedziach likwidacji romskich obozowisk w czwartek odesłanych zostało prawie sto osób, a w piątek - kolejnych 130. Francuskie władze zapowiadają, że do końca sierpnia odeślą do Rumunii i Bułgarii
850 osób. Rząd w oświadczeniu nazwał obozy romskie "bazami przemytników, w których standard życia jest szokująco niski, a dzieci wykorzystuje się do żebrania, prostytucji lub przestępstw". Problem nasilił się jego zdaniem z chwilą, gdy Rumunia i
Bułgaria weszły do Unii Europejskiej i granice stanęły otworem także dla cygańskich taborów.
Sprawa wywołuje oburzenie w Europie,
USA i Kanadzie. „Ta eskalacja przeciw imigrantom, Romom i innym »nienormalnym « jest sprzeczna z republikańskimi idea-łami wolności, równości i braterstwa, a także z art. 1 konstytucji, który zapewnia równość wobec prawa wszystkich obywateli, niezależnie od pochodzenia, rasy czy wyznania” - pisze wychodzący w kanadyjskim Quebeku „Le Devoir”. Zagraniczne media z niedowierzaniem przyglądają się działaniom francuskich władz, tym bardziej że chodzi nie tylko o Romów, lecz także o innych imigrantów. Ostatnio prezydent i ministrowie zapowiedzieli, że obywatele imigranckiego pochodzenia, którzy popełnią niektóre rodzaje przestępstw, będą tego obywatelstwa pozbawiani. „Ksenofobia: przegnać nie--Francuzów” - tytułuje swój komentarz „New York Times”. „Wall Street Journal” ocenia, że Sarkozy zdecydował się na ten „populistyczny manewr”, bo chce, by Francuzi zapomnieli o jego „ niedawnych porażkach politycznych”, takich jak przegrane wybory regionalne, afera Bettencourt (dotycząca finansowania prezydenckiej partii) czy kłopoty gospodarcze.
W sprawie Romów zdecydował się wypowiedzieć nawet Watykan. - Nie wolno generalizować i wyrzucać całej grupy ludzi. Masowa deportacja Romów jest sprzeczna z europejskimi normami - oświadczył Agostino Marchetto, sekretarz watykańskiej komisji zajmującej się opieką nad imigrantami. Przypomniał, że odpowiedzialność za ewentualne przestępstwa "jest indywidualna, a nie zbiorowa". Francję potępia też prasa europejska. W Bułgarii opozycyjny
dziennik "Sepa", cytowany przez AFP, przywołuje najgorsze skojarzenia, pisząc o "największej deportacji w Europie od czasów II wojny światowej". Brytyjski dziennik "The Guardian" publikuje komentarz amerykańskiej Romki Ethel Brooks, która twierdzi, że działania francuskich władz to "rasizm w wykonaniu państwa". "Kiedy społeczność międzynarodowa stanie w naszej obronie?" - pyta.
Zdaniem włoskiej "La Stampy" "
Francja odkrywa swą ciemną stronę". Dziennik pisze także o tym, że do włoskich regionów graniczących z Francją, m.in. Turynu, masowo napływają Romowie, co grozi kolejnymi kłopotami. W 2008 r. włoscy politycy podobnie jak dziś francuscy podgrzewali anty-romskie nastroje. Doszło nawet do spalenia osiedla Romów w Neapolu.
Jeden z nielicznych głosów poparcia francuski rząd dostał właśnie od włoskich kolegów. Minister spraw wewnętrznych Roberto Maroni z nacjonalistycznej Ligi Północnej stwierdził, że Francja jedynie kopiuje politykę, którą od lat prowadzą Włosi, i że chciałby mieć możliwość wyrzucania wszystkich obywateli UE bez dochodów i
mieszkania.
Francja od dawna odsyła do krajów pochodzenia Romów z nielegalnych osiedli. Teraz deportacje jedynie się nasiliły i towarzyszy im ostra retoryka w mediach. Na razie wszyscy odesłani wyjeżdżają według władz "dobrowolnie", skuszeni sumą 300 euro, które dostaje na drogę każdy dorosły. A za dziecko można dostać 100 euro. W przeszłości zdarzało się jednak, że ci, którzy nie wyjechali dobrowolnie, i tak byli odsyłani, tyle że bez pieniędzy. Romowie, wysiadając z samolotów, mówią otwarcie, że zamierzają niebawem wrócić do Francji.
- Francja jest tym krajem Europy, który najbardziej szanuje prawa cudzoziemców, w szczególności przebywających u nas nielegalnie. Albo przynajmniej jednym z najbardziej je szanujących. Nikt nie powinien więc dawać nam lekcji - stwierdził w piątek minister imigracji Eric Besson, atakowany nie tylko przez europejską opinię publiczną, ale także przez opozycję we własnym kraju i większość francuskich mediów. Oburza się lewicowy "Liberation". Centrowy "Le Monde" przypomniał całą serię wystąpień i decyzji prezydenta Sarkozy'ego z ostatniego roku podsycających nacjonalistyczne i antyimigranckie nastroje. Sprawy nie skomentował jedynie najbliższy prezydentowi "Le Figaro". Opublikował za to sondaż, który pokazał, że ponad 70 proc. Francuzów popiera likwidację romskich obozowisk i pozbawianie przestępców francuskiego obywatelstwa. f