Sława zmarłego w niedzielę w swym paryskim mieszkaniu 71-letniego Saint Laurenta rozkwitła w 1958 r., kiedy okazał się cudownym następcą Christiana Diora. Podczas trwającej do 2002 r. kariery urodzony w Algierii projektant przyczynił się do zmiany wyglądu nowoczesnej kobiety, ubierając ją w spodnie, dwurzędowe kurtki o marynarskim kroju, stroje w stylu safari, męskie smokingi, ubrania w ciapki leoparda, trencze i - w latach 70. - w szyte z najlepszych tkanin kreacje w stylu chłopskim.
Saint Laurent często szukał inspiracji na ulicy. Wprowadził na salony styl paryskich beatników i przerobił znalezione w nowojorskich sklepach z odzieżą wojskową kurtki marynarskie w okrycie, które znalazło się w szafach największych modniś w każdym zakątku świata.
Z drugiej strony jego wspaniałe stroje wieczorowe były często przyozdobione aplikacjami czerpiącymi z prac Picassa, Miro czy Matisse'a. Przede wszystkim był jednak mistrzowskim kolorystą, który potrafił połączyć zieleń, błękit, róż i żółć tak, by osiągnąć piękny efekt artystyczny, nigdy nie ocierając się o banał czy krzykliwość.
Wśród szykownych kobiet, które nosiły firmowane jego nazwiskiem ubrania, znaleźć można Catherine Deneuve, Palomę Picasso, Lauren Bacall, przyjaciółkę Trumana Capote Marellę Agnelli czy baronessę Marie-Helene de Rothschild.
Saint Laurent zyskał nieprzemijającą sławę w wieku 21 lat wraz ze swą kolekcją trapezową - był to pierwszy pokaz dla Christiana Diora po śmierci starego mistrza. W przeciwieństwie do wielu gwiazdek jednego wieczoru YSL potrafił się długo utrzymać na szczycie, mimo że w międzyczasie główny nurt mody przestawił się z szytej na miarę haute couture na ubrania w stylu sportowym.
Przez wiele lat gdy prowadził otwarty w 1962 r. własny dom mody, jego kolekcje były niecierpliwie wyczekiwane przez miłośników mody przyznających właśnie jemu ostatnie słowo co do tego, co w danym sezonie będzie się nosić. Jego wpływy były najsilniejsze w latach 60. i 70., kiedy projektanci co pół roku całkowicie odmieniali sylwetkę kobiet i krój tworzonych przez siebie kreacji.
Choć z początku był skrajnym indywidualistą i nieraz wzbudzał kontrowersje - jego sugestię w 1968 r., by kobiety na co dzień nosiły spodnie, uznano za rewolucyjną - z czasem stał się bardziej konserwatywny i zaczął przedkładać ewolucję nad gwałtowne zmiany. Często powtarzał, że wszystko, czego kobieta potrzebuje, by być modną, to para spodni, sweter i płaszcz.
- Moją skromną rolą projektanta - wyznał pod koniec lat 60. - jest tworzyć ubrania oddające ducha czasu. Jestem przekonany, że kobiety chcą dziś nosić spodnie.
W 1983 r., gdy miał 47 lat, retrospektywę jego kreacji zorganizowało słynne nowojorskie muzeum sztuki nowoczesnej MOMA. Po raz pierwszy ta prestiżowa placówka zorganizowała wystawę prac żyjącego projektanta.
Diana Vreeland - legendarna redaktorka magazynów mody, która zaplanowała tę ekspozycję - nazwała go wówczas "żywym geniuszem".
Wystawę w MOMA można uznać za szczyt jego kariery. Później ograniczał się właściwie do klasycznych reinterpretacji swych wcześniejszych projektów. Cudowne dziecko wyrosło na dostojnego męża stanu. W wywiadzie z 1983 r. twierdził już, że "nie powinno się wymieniać zawartości kobiecej garderoby raz na pół roku, trzeba umieć nosić starsze ubrania i dodawać do nich coś nowego, bo te pierwsze są niepoddającymi się upływowi czasu klasykami".
Największe kontrowersje wzbudzały projektowane przez YSL...
perfumy. W 1971 r. projektant pojawił się nagi w reklamie firmowanej przez siebie wody kolońskiej. Sześć lat później nazwał swoje perfumy Opium, co wywołało oskarżenia o popularyzowanie narkotyków i trywializowanie XIX-wiecznych wojen opiumowych w Chinach. Slogan reklamowy brzmiał następująco: "Opium dla uzależnionych od Yves Saint Laurenta".
W 1992 r. jego plany wypuszczenia kolejnych perfum pod nazwą Champagne doprowadziły do wytoczenia sprawy sądowej przez producentów wina. Firma Saint Laurenta sprawę przegrała.
2008 The New York Times News Service