http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Yves Saint Laurent (1936-2008)

Anne-Marie Schiro, "New York Times"
2008-06-03, ostatnia aktualizacja 2008-06-02 18:39

Był jednym z najlepiej znanych i najbardziej wpływowych kreatorów mody XX wieku. Był także ikoną popkulturą i już za życia legendą

YSL odbiera gratulacje od Catherine Deneuve (z lewej) i rosyjskiej baleriny Mai Plisieckiej po pokazie w styczniu 1973 r.
Fot. JEAN JACQUES LEVY AP
YSL odbiera gratulacje od Catherine Deneuve (z lewej) i rosyjskiej baleriny Mai...
GALERIA ZDJĘĆ
Sława zmarłego w niedzielę w swym paryskim mieszkaniu 71-letniego Saint Laurenta rozkwitła w 1958 r., kiedy okazał się cudownym następcą Christiana Diora. Podczas trwającej do 2002 r. kariery urodzony w Algierii projektant przyczynił się do zmiany wyglądu nowoczesnej kobiety, ubierając ją w spodnie, dwurzędowe kurtki o marynarskim kroju, stroje w stylu safari, męskie smokingi, ubrania w ciapki leoparda, trencze i - w latach 70. - w szyte z najlepszych tkanin kreacje w stylu chłopskim.

Saint Laurent często szukał inspiracji na ulicy. Wprowadził na salony styl paryskich beatników i przerobił znalezione w nowojorskich sklepach z odzieżą wojskową kurtki marynarskie w okrycie, które znalazło się w szafach największych modniś w każdym zakątku świata.

Z drugiej strony jego wspaniałe stroje wieczorowe były często przyozdobione aplikacjami czerpiącymi z prac Picassa, Miro czy Matisse'a. Przede wszystkim był jednak mistrzowskim kolorystą, który potrafił połączyć zieleń, błękit, róż i żółć tak, by osiągnąć piękny efekt artystyczny, nigdy nie ocierając się o banał czy krzykliwość.

Wśród szykownych kobiet, które nosiły firmowane jego nazwiskiem ubrania, znaleźć można Catherine Deneuve, Palomę Picasso, Lauren Bacall, przyjaciółkę Trumana Capote Marellę Agnelli czy baronessę Marie-Helene de Rothschild.

Saint Laurent zyskał nieprzemijającą sławę w wieku 21 lat wraz ze swą kolekcją trapezową - był to pierwszy pokaz dla Christiana Diora po śmierci starego mistrza. W przeciwieństwie do wielu gwiazdek jednego wieczoru YSL potrafił się długo utrzymać na szczycie, mimo że w międzyczasie główny nurt mody przestawił się z szytej na miarę haute couture na ubrania w stylu sportowym.

Przez wiele lat gdy prowadził otwarty w 1962 r. własny dom mody, jego kolekcje były niecierpliwie wyczekiwane przez miłośników mody przyznających właśnie jemu ostatnie słowo co do tego, co w danym sezonie będzie się nosić. Jego wpływy były najsilniejsze w latach 60. i 70., kiedy projektanci co pół roku całkowicie odmieniali sylwetkę kobiet i krój tworzonych przez siebie kreacji.

Choć z początku był skrajnym indywidualistą i nieraz wzbudzał kontrowersje - jego sugestię w 1968 r., by kobiety na co dzień nosiły spodnie, uznano za rewolucyjną - z czasem stał się bardziej konserwatywny i zaczął przedkładać ewolucję nad gwałtowne zmiany. Często powtarzał, że wszystko, czego kobieta potrzebuje, by być modną, to para spodni, sweter i płaszcz.

- Moją skromną rolą projektanta - wyznał pod koniec lat 60. - jest tworzyć ubrania oddające ducha czasu. Jestem przekonany, że kobiety chcą dziś nosić spodnie.

W 1983 r., gdy miał 47 lat, retrospektywę jego kreacji zorganizowało słynne nowojorskie muzeum sztuki nowoczesnej MOMA. Po raz pierwszy ta prestiżowa placówka zorganizowała wystawę prac żyjącego projektanta.

Diana Vreeland - legendarna redaktorka magazynów mody, która zaplanowała tę ekspozycję - nazwała go wówczas "żywym geniuszem".

Wystawę w MOMA można uznać za szczyt jego kariery. Później ograniczał się właściwie do klasycznych reinterpretacji swych wcześniejszych projektów. Cudowne dziecko wyrosło na dostojnego męża stanu. W wywiadzie z 1983 r. twierdził już, że "nie powinno się wymieniać zawartości kobiecej garderoby raz na pół roku, trzeba umieć nosić starsze ubrania i dodawać do nich coś nowego, bo te pierwsze są niepoddającymi się upływowi czasu klasykami".

Największe kontrowersje wzbudzały projektowane przez YSL... perfumy. W 1971 r. projektant pojawił się nagi w reklamie firmowanej przez siebie wody kolońskiej. Sześć lat później nazwał swoje perfumy Opium, co wywołało oskarżenia o popularyzowanie narkotyków i trywializowanie XIX-wiecznych wojen opiumowych w Chinach. Slogan reklamowy brzmiał następująco: "Opium dla uzależnionych od Yves Saint Laurenta".

W 1992 r. jego plany wypuszczenia kolejnych perfum pod nazwą Champagne doprowadziły do wytoczenia sprawy sądowej przez producentów wina. Firma Saint Laurenta sprawę przegrała.

2008 The New York Times News Service

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

FBI prześwietliło Jobsa

W 1991 roku administracja prezydenta George'a Busha seniora rozważała zatrudnienie Steve'a Jobsa. FBI sprawdziło wtedy dokładnie Jobsa, a teraz upubliczniło tamte informacje

My, ateiści

Wiara jest być może ostatnią deską ratunku przed potwornością tego świata. Ale deską nabitą gwoździami - napisał w zeszłym tygodniu Krzysztof Varga. Wielu poruszyło to wyznanie niewiary

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy