http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Świat >  Francja

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Gazeta Wyborcza - Świat RSS

Francja: kampania aborcyjna za publiczne pieniądze

Dominika Pszczółkowska, Bruksela
2008-01-22, ostatnia aktualizacja 2008-01-22 07:26

W metrze i pociągach w Paryżu i okolicy zawisły plakaty promujące przerywanie ciąży. Natychmiast skrytykowały je organizacje antyaborcyjne i politycy skrajnej prawicy.

W 1974 r. we Francji Simone Veil przekonała posłów, że kobietom należy się prawo 
do aborcji na życzenie. Następna kadencja chciała zakaz aborcji przywrócić. Na ulice wyszły tłumy. Hasło brzmiało: 'Ani kościół, 
ani lekarz, ani rząd nie będzie decydować 
za nas'. Tzw. prawo Veil obowiązuje do dziś. 
Paryż, listopad 1979 r.
Fot. SIPA PRESS/EAST NEWS
W 1974 r. we Francji Simone Veil przekonała posłów, że kobietom należy się...
Na plakatach są zdjęcia mężczyzn i kobiet, również z małymi dziećmi i w ciąży. "Seksualność, antykoncepcja, aborcja. Prawo, mój wybór, nasza wolność" - głosi hasło.

To kampania kilku organizacji pozarządowych, a 300 tys. euro na nią wyłożył ze swojej kasy region Ile-de-France.

Organizatorzy twierdzą, że taka kampania jest potrzebna, bo mimo że we Francji od ponad 30 lat aborcje są legalne, dostęp do nich jest nadal trudny.

Francine Bavay z rady regionu tłumaczy na łamach sobotniego dziennika "Le Figaro", że liczba klinik dokonujących aborcji w Ile-de-France ostatnio bardzo spadła i że czas oczekiwania na zabieg jest zbyt długi - ok. trzech tygodni. To powoduje, że niektóre kobiety nie mieszczą się w wyznaczonym przez prawo terminie dopuszczalności aborcji, której można dokonać do 12. tygodnia.

Według jednej z organizacji planowania rodziny 3 do 5 tys. kobiet wyjeżdża co roku za granicę, by tam poddać się zabiegowi. We Francji przeprowadzanych jest 220 tys. aborcji rocznie, z czego jedna czwarta właśnie w regionie Ile-de-France.

Plakaty oburzyły jednak wielu, szczególnie że przygotowano je za publiczne pieniądze. „Po raz pierwszy w ogłoszeniu otwarcie chwali się aborcję (...). Nie tylko wizualnie połączone są ze sobą słowa «aborcja » i «antykoncepcja », co powoduje że odbiorcy mogą nie zrozumieć, iż to dwie inne rzeczywistości. W dodatku milczy się o kluczowej sprawie pomocy kobietom w ciąży w trudnej sytuacji i cierpieniach, jakie przerwanie ciąży wywołuje u wielu kobiet” - oświadczyli członkowie Stowarzyszenia na rzecz Prawa do Życia.

Do krytyki dołączyli się politycy skrajnej prawicy. "W momencie gdy fakt, że kraj wykrwawia się demokratycznie, maskuje tylko coraz bardziej niekontrolowana imigracja, tego typu promocja [aborcji] jest niczym innym jak nieprzyzwoitym nawoływaniem do zbiorowego samobójstwa" - stwierdził Bruno Gollnisch. Jeden z przywódców antyimigracyjnego Frontu Narodowego nawiązał w ten sposób do zbyt niskiego jego zdaniem przyrostu naturalnego we Francji.

Rozpoczęcie kampanii zbiegło się z dorocznym marszem przeciw aborcji, który od trzech lat organizują organizacje dążące do zmiany prawa dopuszczającego przerywanie ciąży. W niedzielę uczestniczyło w nim kilka tysięcy osób (10 tys. według organizatorów, cztery razy mniej według policji).

Zdaniem analityków wybuchła na nowo debata w sprawie aborcji nie oznacza, że zmieniły się poglądy Francuzów i że nie zgadzają się już co do zasad zapisanych w ustawie z 1975 r.

- Gdyby próbowano cofnąć przyznane wtedy prawa, na ulice wyszłyby tłumy kobiet - mówi socjolog Mariette Sineau z paryskiego centrum badań politycznych CEVIPOF.

Tłumaczy jednak, że Kościół katolicki i współpracujące z nim organizacje poczuły się ostatnio silniejsze, bo prezydent Nicolas Sarkozy wbrew francuskiej tradycji laickości często odnosi się w swych wypowiedziach do wartości religijnych.

- Przeciwnicy aborcji mogą więc sądzić, że nastał dla nich sprzyjający moment. Z kolei zwolennicy wolności wyboru czują się zagrożeni i prowadzą kontrkampanię - tłumaczy Sineau.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Kup licencję
  • Podyskutuj na forum

Gazeta Wyborcza
Newsletter

Nie przegapisz żadnej wiadomości. Zamów codzienny newsletter z najnowszymi informacjami Gazety Wyborczej Zobacz przykład