http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Egipcjanie obrażeni na papieża

Tomasz Bielecki
2011-01-22, ostatnia aktualizacja 2011-01-21 18:15

Kairski uniwersytet Al-Azhar, czyli główny ośrodek teologiczny sunnickich muzułmanów, zamroził stosunki z Watykanem, bo "Benedykt XVI obraża islam". - Papież prosił o ochronę chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Trudno zrozumieć, dlaczego odebrano to negatywnie - odpowiada Watykan

Pakistańscy radykałowie demonstrują w Lahore przeciw słowom papieża wzywającym do uchylenia kary śmierci
za bluźnierstwo. Zdjęcie z 17 stycznia 2011 r.
Fot. K.M.Chaudary AP
Pakistańscy radykałowie demonstrują w Lahore przeciw słowom papieża wzywającym...
ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
Kto ma rację w tym sporze?

Papież, bo chrześcijanie w Egipcie są prześladowani
Muzułmanie, bo Watykan wtrąca się w wewnętrzną politykę Egiptu
Nie obchodzą mnie utarczki międzyreligijne

Al-Azhar reprezentuje umiarkowany nurt islamu i dotychczas angażował się w większość rozmów katolicko-muzułmańskich. Spór z Watykanem wybuchł po zamachu na egipskich Koptów w Aleksandrii, gdzie w Nowy Rok nad ranem zginęło 21 chrześcijan, a ponad 70 zostało rannych.

- To kolejny naglący sygnał dla rządów w tym regionie, by podjęły działania na rzecz ochrony mniejszości religijnych - powiedział po zamachu papież Benedykt XVI. Watykan wezwał też społeczność międzynarodową, by pamiętała o losie chrześcijan na Bliskim Wschodzie.

Te kilka słów Benedykta XVI wywołało - ku zaskoczeniu Kościoła - oburzenie w Egipcie. Odebrano je tam jako apel o zagraniczną ingerencję w wewnętrzne sprawy Egiptu oraz "próbę wmówienia światu", że terroryzm to wyraz muzułmańskiej agresji religijnej.

"Zawieszenie naszych stosunków z Watykanem zostało sprowokowane przez Benedykta XVI, który systematycznie powtarza, że muzułmanie prześladują niemuzułmanów na Bliskim Wchodzie" - ogłosił przedwczoraj uniwersytet Al-Azhar. Od lat broni on poglądu, że terroryzm m.in. Al-Kaidy (zdaniem Kairu to ta grupa mogła inspirować zamach na Koptów) nie może być wiązany z islamem, a muzułmańscy mieszkańcy Bliskiego Wschodu są podobnie jak wyznawcy innych religii narażeni na ataki ekstremistów.

Paradoksalnie, zarówno Watykan, jak i uczeni z Al-Azhar są przeciwni teoriom o nieuchronnym "starciu cywilizacji", czyli walce między światami islamu oraz chrześcijaństwa. Jednak egipskim interpretacjom - wydaje się niewinnych - apeli Benedykta XVI sprzyja pamięć o papieskim wykładzie z Ratyzbony w 2006 r., gdzie mało taktownie przywoływał średniowieczne cytaty o nieodłącznym związku między islamem i przemocą.

- Protesty przeciwko Benedyktowi XVI mają chyba jakieś źródło w wewnątrzegipskich grach politycznych - tłumaczy watykanista Marco Politi. Obrona przed krytyką Zachodu może być dla władz Egiptu propagandowym sposobem pokazania siły i determinacji w obronie interesów obywateli.

Apel Benedykta XVI do światowych przywódców w sprawie chrześcijan istotnie uderzył w czuły polityczny nerw, bo świeckie władze Egiptu nie tylko odwołały swego ambasadora przy Stolicy Apostolskiej na długie konsultacje w Kairze, ale też przygotowały - zatwierdzony w ostatnią środę - apel szefów dyplomacji Ligi Państw Arabskich o niewykorzystywanie sprawy chrześcijan jako pretekstu do mieszania się obcych potęg w politykę krajów arabskich.

Władze Egiptu przekonują, że troszczą się o Koptów (stanowią ok. 10 proc. Egipcjan) jak o resztę obywateli, lecz organizacje zajmujące się prawami człowieka potwierdzają, że egipscy chrześcijanie bywają traktowani jak obywatele drugiej kategorii.

Owszem, w niektórych innych krajach islamu na Bliskim Wschodzie i w Azji bywa nieporównanie gorzej - z Iraku po obaleniu Saddama Husajna uciekło blisko milion chrześcijan, a kiedy Benedykt XVI wezwał niedawno do uchylenia - groźnej dla mniejszości religijnych - kary śmierci za bluźnierstwo w Pakistanie (za podobne apele zginął niedawno w zamachu gubernator Pendżabu Salman Taseer), odpowiedziały mu antypapieskie demonstracje radykałów Karaczi i Lahore.

Konflikt z nadzwyczaj wpływowym uniwersytetem Al-Azhar przypada w fatalnym dla Benedykta XVI momencie, bo Watykan już teraz przygotowuje się do jesiennego spotkania międzyreligijnego w Asyżu, które ma upamiętnić 25. rocznicę modlitw o pokój na zaproszenie Jana Pawła II.

Kard. Joseph Ratzinger, który był wówczas szefem Kongregacji Nauki Wiary, nie pojechał na spotkanie w Asyżu w 1986 r., bo bał się - jak tłumaczył po latach - że zrodzi ono ryzyko błędnych interpretacji, że dla chrześcijan modlitwy wszystkich religii stały się równe (był tam w 2002 r., kiedy nieco zmodyfikowano formułę spotkania). Teraz, kiedy sam zaprasza przywódców innych religii do Asyżu, co świadczy o pewnej ewolucji jego poglądów, może nie zobaczyć tam nikogo z Kairu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 45 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':