http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Egipski mur zdrady

Mariusz Zawadzki
2009-12-23, ostatnia aktualizacja 2009-12-23 15:45

Na granicy z palestyńską Strefą Gazy Egipt buduje podziemną zaporę, która ma powstrzymać przemyt tunelami. Arabowie po obu stronach granicy już nazywają ją "murem zdrady"

Egipski żołnierz na posterunku przy granicy ze Strefą Gazy
Fot. EYAD BABA AP
Egipski żołnierz na posterunku przy granicy ze Strefą Gazy
GALERIA ZDJĘĆ
Na granicy między Gazą a Egiptem jest już tradycyjny mur, ale okazał się niewystarczający, bo egipscy beduini i ich palestyńscy wspólnicy wykopali pod nim około tysiąca tuneli. Wprawdzie po ofensywie izraelskiej w Gazie w styczniu tego roku, kiedy lotnictwo intensywnie bombardowało tunele, zostało ich niewiele, ale po wojnie odbudowa ruszyła pełną parą.

Tunelami przemyca się wszystko, czego brakuje w Strefie Gazy: lekarstwa, ładunki wybuchowe dla bojowników Hamasu, odżywki dla dzieci, karabiny, nawozy ogrodnicze przerabiane na napęd prymitywnych rakiet, pigułki viagry, a nawet kozy do zarżnięcia na muzułmańskie Święto Ofiar. Przez rury pociągnięte tunelami pompowana jest benzyna.

Mieszkańcy Gazy są permanentnie odcięci od świata, ale szczelność blokady zależy od natężenia ostrzału rakietowego. Kiedy bojownicy odpalają rakiety na południowy Izrael, Izraelczycy odcinają Gazie benzynę i zamykają graniczne terminale, którymi idą towary. Na granicy z Egiptem w ogóle nie ma takich terminali, jest tam tylko przejście dla ludzi otwierane raz na kilka tygodni albo miesięcy.

Po stronie egipskiej tunele są nielegalne, dlatego wejścia ukryte są w piwnicach domów. Po stronie palestyńskiej są zupełnie legalne - wejścia są kontrolowane przez poborców podatkowych Hamasu. Ta radykalna partia rządząca w Gazie od dwóch lat opodatkowała przemyt i wydaje koncesje na budowę tuneli.

Na szmuglu zbijają kokosy budowniczy tuneli, przemytnicy i skorumpowani egipscy policjanci, którzy co noc udają, że nie widzą setek samochodów jadących z towarami na granicę. Wszystko to jednak ma się już niebawem skończyć, bo rząd w Kairze zdecydował, żeby wzdłuż granicy wkopać w ziemię - na głębokości 30 metrów - potężne stalowe płyty. Robotnicy pracują już od kilku tygodni mimo głośnych protestów po obu stronach granicy.

Arabowie po obu stronach granicy już nazywają ją murem zdrady. - To wstyd dla całego Egiptu, dowód całkowitego poddania się zaleceniom Amerykanów - mówił Ibrahim Issa, redaktor naczelny egipskiego dziennika "Al-Dustur". - Budujemy na naszej granicy coś, co będzie służyć wyłącznie interesom Izraela i USA.

Inni egipscy dziennikarze mówią nawet o "zdradzie arabskich braci uwięzionych w Gazie". Głównego zdrajcy się nie wymienia, ale jest nim oczywiście prezydent Hosni Mubarak - wierny sojusznik USA, który co roku dostaje od Waszyngtonu prawie 2 mld dol. pomocy wojskowej. Amerykanie inwestują w niego jako w zaporę przeciw egipskiemu Bractwu Muzułmańskiemu, które cieszy się dużym poparciem społecznym i najpewniej, gdyby w Egipcie zorganizować wolne wybory, przejęłoby władzę od 27 lat trzymaną twardą ręką przez Mubaraka. Ten czarny scenariusz spełnił się już w Autonomii Palestyńskiej - Hamas, który zaczynał jako filia Bractwa, wygrał pierwsze wolne wybory w 2006 r.

Wśród egipskich krytyków muru najgłośniejsi są sympatycy Bractwa. Budując mur, Mubarak spełnia zatem nie tylko zalecenia Waszyngtonu i Jerozolimy, ale sam chce się oddzielić od religijnych radykałów z Gazy. Jednak z drugiej strony ryzykuje, że straci status mediatora pomiędzy partiami palestyńskimi i Izraelem, za co również był ceniony w USA i Jerozolimie.

Egipskie służby specjalne pośredniczyły dotąd we wszelkich rozmowach Hamasu z Izraelem, negocjowały warunki rozejmów i starają się o uwolnienie kaprala Gilada Szalita, do trzech lat przebywającego w niewoli w Gazie. Teraz, kiedy Hamas jest wściekły na nowy mur, może z Egipcjanami w ogóle nie chcieć rozmawiać.

Z kolei dla egipskiej opozycji budowa muru jest kolejnym dowodem na dyktatorski charakter rządów Mubaraka. Poza Egiptem, szczególnie tam, gdzie wolność prasy arabskiej jest pełna, pojawiają się jeszcze ostrzejsze komentarze. Wydawany w Londynie arabski dziennik "Al-Quds al-Arabi" pisał: "Możemy zrozumieć, że rząd Izraela stosuje hitlerowskie metody i przerabia Gazę na wielki obóz koncentracyjny. Ale nie możemy zrozumieć, że uczestniczy w tym rząd Egiptu, po to tylko, żeby przypodobać się Amerykanom".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 153 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Ostatni akt ACTA

Po zapowiedzi manifestacji w 60 miastach Niemiec w piątek gruchnęła nieoficjalna wiadomość, że niemiecki rząd zrezygnował z podpisania ACTA!

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy