http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak globalne ocieplenie wpłynie na duńskie pochówki

Jacek Pawlicki
2009-11-28, ostatnia aktualizacja 2010-08-11 23:49

Dwie duńskie diecezje luterańskie skrzyknęły się i w imię oszczędności i ratowania klimatu zbudują jedno wielkie wspólne krematorium. Pomysł nie podoba się za bardzo firmom pogrzebowym

Piece krematoryjne w spopielarni na cmentarzu w Wólce Węglowej
Fot. Aleksander Prugar / AG
Piece krematoryjne w spopielarni na cmentarzu w Wólce Węglowej
SERWISY
Duńczycy są pragmatyczni, oszczędni i jak wszyscy Skandynawowie wyczuleni na punkcie ekologii. Dlatego znajdujące się na wyspie Zelandia diecezje Lolland-Falster i Roskilde - kilka tygodni przed kluczowym dla przyszłości walki z klimatem szczytem w Kopenhadze - zdecydowały o zamknięciu siedmiu mniejszych krematoriów. Razem zbudują za to jedno wielkie z pięcioma piecami.

- Krewni nie odczują tej zmiany, ceremonia pożegnania zmarłych odbywać się będzie tam gdzie dotychczas - zapewnia dziennik "Politiken" Torben Hjul Andersen z międzydiecezjalnej grupy, która zaproponowała budowę wspólnego krematorium.

Zmarłych zawiezie do nich karawan przystosowany do transportu czterech trumien. Do czasu aż uzbiera się odpowiednia ich liczba, będą czekać na przewiezienie w chłodniach. Odległość z niektórych kościołów i kaplic pogrzebowych będzie wynosić nawet 150 km. Jak przekonuje Andersen, dzięki centralizacji o połowę zredukowana zostanie emisja dwutlenku węgla, a pogrzeb będzie tańszy o 550 koron (ok. 300 zł).

Nie wszystkim w Danii pomysł diecezji Lolland-Falster i Roskilde się podoba. - Nie byłbym szczęśliwy, gdyby ciało mojej matki jechało razem z trzema innymi trumnami. To być może irracjonalne, ale jako krewni zmarłych w chwili pogrzebu jesteśmy wyczuleni na drobnostki - tłumaczy wikary Poul Joachim Stender. Niezbyt zadowoleni są też właściciele zakładów pogrzebowych, bo przejęcie przez diecezje transportu zmarłych uderzyłoby ich po kieszeni.

W 5,5-milionowej Danii luteranie stanowią ok. 85 proc., ale praktykujących jest tylko 5-6 proc. wiernych. Luteranizm jest religią państwową, Kościołem dotowanym przez rząd (12 proc. jego budżetu to subwencje), więc duchowni są pracownikami państwowymi.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W piątek z ''Gazetą'':

  • Gazeta Telewizyjna
  • Rynek wtórny - poradnik