http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czeczeńscy milicjanci mordowali dla nagród

Tomasz Bielecki, Moskwa
2007-05-26, ostatnia aktualizacja 2007-05-25 17:38

Rosyjska prokuratura wytoczyła wczoraj proces bandzie milicjantów z Czeczenii, którzy dla poprawy statystyki oraz dla nagród i awansów mordowali cywilów, pozorując walki z kaukaskimi bojownikami

Na razie nie wiadomo, ilu ludzi padło ich ofiarą. Oskarżenie prokuratorów opiera się na dwóch morderstwach z 2005 r. - Kapitan wydał rozkaz znalezienia kobiety, którą można by przerobić na szahidkę (terrorystkę samobójczynię). Więc znaleźliśmy - zeznawali w śledztwie podwładni Asłana Asujewa.

Ich ofiarą padła młoda Czeczenka, którą milicjanci w biały dzień zatrzymali na przystanku autobusowym w wiosce Taszkała. Świadkowie uprowadzenia nie protestowali, bo ludzie Asujewa byli w mundurach.

Pod pretekstem sprawdzania dokumentów przewieźli Czeczenkę Madinę do bazy lokalnego Centrum Walki z Terroryzmem, a po zmroku pojechali z nią na przedmieścia Groznego. Tam, wedle ich własnych zeznań, milicjanci kazali dziewczynie przenieść przez drogę trzymany w ręce pas szahidki, czyli pas z ładunkami wybuchowymi, który terroryści samobójcy owijają sobie wokół ciała.

Choć milicjanci obiecywali Madinie szybkie uwolnienie po wykonaniu zadania, dziewczyna odmówiła wzięcia pasa do ręki. Rozstrzelali ją na miejscu, a kapitan Asujew zadzwonił na posterunek FSB z informacją o unicestwieniu terrorystki. Kiedy na miejsce przyjechali rosyjscy pirotechnicy, w rękach martwej Madiny znaleźli pas z ładunkami wybuchowymi.

Wkrótce potem banda Asujewa aresztowała Hamzata Gajtukijewa podczas kontroli dokumentów. W piwnicy Centrum Walki z Terroryzmem milicjanci udawali, że namawiają go do współpracy. Tłumaczyli, że chcą sprawdzić jego umiejętności - dlatego dali mu broń i na podmiejskiej drodze kazali strzelać w stronę nadjeżdżającego samochodu z terrorystami.

Inscenizacja skończyła się tragicznie dla Gajtukijewa - jego broń była atrapą, a samochodem jechał kapitan Asujew. Milicjanci rozstrzelali Gajtukijewa, a w raportach donieśli o udaremnieniu zamachu na swego szefa.

Prokuratorzy wpadli na trop obu morderstw, bo ślady strzałów na ciałach ofiar nie odpowiadały opisom z milicyjnych raportów. Niewykluczone też, że milicjantów wydali koledzy w ramach wewnątrzmilicyjnych porachunków.

Choć zdaniem rosyjskich obrońców praw człowieka w ciągu ostatnich dwóch lat w Czeczenii znacznie spadła liczba zabójstw, nielegalnych aresztowań oraz porwań dokonywanych przez siły prokremlowskie i przez bojowników to znęcanie się nad niewinnymi cywilami pod pretekstem walki z terroryzmem nadal jest w Czeczenii powszechne. - Jesteśmy zawaleni takimi skargami - mówi Natalia Estemirowa z fundacji Memoriał.

W 2006 r. Memoriał odnotował 186 uprowadzeń i 101 zabójstw w Czeczenii. Okoliczności wielu morderstw są i zapewne pozostaną niewyjaśnione.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kościół wyznaje grzechy

W poniedziałek w Rzymie rozpoczęła się wielka kościelna konferencja o pedofilii