http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Chorwacja wraca do negocjacji akcesyjnych

Jacek Pawlicki, Reuters
2009-10-02, ostatnia aktualizacja 2009-10-01 17:39

Kiedy dziś oczy całej Europy zwrócą się na Irlandię, gdzie odbywać się będzie referendum w sprawie traktatu lizbońskiego, w Brukseli Chorwaci znów usiądą do negocjacyjnego stołu z UE

Według chorwackich
mediów w łagodzenie sporu między Słowenią a Chorwacją zaangażowała
się sekretarz stanu Hillary Clinton
Fot. Apichart Weerawong ASSOCIATED PRESS
Według chorwackich mediów w łagodzenie sporu między Słowenią a Chorwacją...
Po prawie dziesięciu miesiącach Słowenia zniosła formalnie blokadę rozmów Chorwacji z UE. Lublana tak długo szantażowała Zagrzeb, by wymusić korzystne dla siebie rozwiązanie sporu granicznego sięgającego czasów rozpadu Jugosławii w 1991 roku. Zachowaniem Słowenii była zirytowana nie tylko Unia, ale i Stany Zjednoczone, a według chorwackich mediów w łagodzenie sporu zaangażowała się sekretarz stanu Hillary Clinton. Na przestrzeni pół roku rozmawiała dwa razy ze swym słoweńskim odpowiednikiem i naciskała go, by zakończył blokadę.

Poszło o przebieg granicy na Zalewie Pirańskim na Adriatyku, a także na dolnym odcinku rzeki Dragonja na półwyspie Istria. Kilka tygodni temu premierzy Słowenii Borut Pahora i Chorwacji Jadranka Kosor uzgodnili sposób rozwiązania sporu, co dotąd wydawało się niemożliwe. Chorwaci poszli na ustępstwa, obiecując Słoweńcom dostęp przez Zalew Pirański do Adriatyku, a ci drudzy zapewnili, że nie będą wiązali negocjacji z arbitrażem.

Zdaniem ekspertów Chorwacja to jedyny kraj, który w przewidywalnym czasie wejdzie do UE. Islandię, której wniosek o członkostwo został niedawno przyjęty, czekają schody, i to wcale nie w Brukseli, ponieważ większość obywateli jest przeciwna członkostwu, a warunkiem wejścia do UE będzie referendum.

Chorwaci w przeciwieństwie do Islandczyków opowiadają się w większości za byciem w Unii. - Chorwacja może skończyć negocjacje do połowy 2010 roku - zapewnia komisarz UE ds. rozszerzenia Olli Rehn. - Zrobimy, co w naszej mocy, by skończyć je jak najszybciej. Pierwsza połowa przyszłego roku to cel do osiągnięcia - wtóruje mu chorwacki negocjator Vladimir Drobnjak.

Przed słoweńską blokadą Chorwacja otworzyła 22 i zamknęła siedem z 33 obszarów negocjacji. Na piątkowej sesji otworzy kolejne sześć i zamknie pięć. - Chciałbym wierzyć, że negocjacje teraz będą się toczyć pełną parą - mówi Drobnjak.

Ale negocjacje to tylko z pozoru buchalteria rozdziałów, których tempo otwierania i zamykania zależy od polityków. Za takimi obszarami negocjacjami jak konkurencja, rolnictwo, sprawy wewnętrzne kryją się bowiem reformy i trudne, czasem niepopularne decyzje, jak choćby wystawienie na sprzedaż subsydiowanych dotąd stoczni, gdzie pracują tysiące ludzi.

Chorwacja ze stoczniami ma nie mniejsze problemy niż Polska. Z sześciu tylko dwie zostały wystawione na sprzedaż za cenę rynkową, cztery mają pójść za symboliczną kunę (ok. 20 centów) pod warunkiem, że inwestorzy spłacą milionowe długi lub inwestycje. Chętnych nie ma wielu. Jak dotąd jedna z chorwackich firm negocjuje kupno (za kunę) stoczni w Trogirze, którą przerobi za grube miliony w apartamenty turystyczne. Inna firma gotowa jest dać 5 mln kun (ok. miliona dolarów) za stocznię w Splicie, gdzie dalej mają powstawać statki.

Premier Kosor, która w lipcu przejęła rządy, chce pokazać, że UE to absolutny priorytet rządu. I tak na fali walki z korupcją w zeszłym tygodniu wyrzuciła całe kierownictwo giganta energetycznego HEP, oskarżając go o nadużywanie swej pozycji i przekupywanie polityków. Korupcja jest jednym z głównych problemów w negocjacjach - Bruksela zrażona wielkością tego zjawiska w Bułgarii i Rumunii, państwach unijnych, naciska Zagrzeb, by energiczniej zwalczał tę patologię.

Wielkim problemem jest współpraca władz chorwackich z Międzynarodowym Trybunałem Karnym ds. Jugosławii. Szef trybunału Belg Serge Brammertz skarży się, że nie może wydobyć z Zagrzebia dokumentów potrzebnych do osądzenia trzech chorwackich generałów. Unijni dyplomaci przyznają, że w tej kwestii nie będzie taryfy ulgowej i Chorwacja musi rozliczyć się z wszystkich oskarżeń o zbrodnie wojenne.

Nawet jak negocjacje skończą się w połowie 2010 roku, potrzebna będzie jeszcze ratyfikacja traktatu akcesyjnego, co zajmie najmniej rok. Chorwacja może więc wejść do Unii najwcześniej w połowie 2011 roku, gdy stery UE przejmie na pół roku Polska.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':