Podczas rozprawy Tan Zuorena przed sądem, w Chengdu, stolicy prowincji Syczuan słowo trzęsieniu ziemi w ogóle nie padło. Działacz skazano na 5 lat więzienia za rzekome "szerzenia antypaństwowej propagandy" przez internet na temat masakry na Tiananmen z 1989 roku. Jednak jego współpracownicy i organizacja Amnesty International uważają, że został skazany, ponieważ planował opublikować niezależny raport dotyczący zawalenia się budynków szkolnych podczas
trzęsienia ziemi w Syczuanie. W maju 2008 r. we wstrząsie o sile 7,9 stopni w skali Richtera zginęło tam 80 tys. ludzi. w tym, jak się szacuje, aż 10 000 dzieci. To wina potwornych zaniedbań popełnionych przy budowie szkół. Budowane z niewłaściwych materiałów budynki trzęsienie błyskawicznie obróciło w gruzy. Stojące obok budynki rządu przetrwały wstrząsy prawie nietknięte.
Miejscowy rząd ma początku obiecywał ukaranie winnych, ale dochodzenie zatuszowano. Tan nie jest jedynym niepokornym, któremu władze próbują zamknąć usta. Ai Weiwei, artysta, który pracuje nad sporządzeniem pełnej listy dzieci-ofiar trzęsienia ziemi, został w Chegdy pobity przez policję.