Czy legenda maratonu Haile Gebrselassie wystartuje na tegorocznych igrzyskach w Pekinie? 34-letni Etiopczyk, rekordzista świata, waha się. Chodzi o smog. - Jeśli zanieczyszczenie powietrza będzie duże, nie pobiegnę - powiedział dziennikarzom. Maraton liczy 42 km i trwa ponad dwie godziny, a Gebrselassie cierpi na astmę.
Smog był jednym z argumentów przeciwko kandydaturze stolicy Chin. Pekin jest jednym z najbardziej brudnych miast świata, wedle danych Banku Światowego w 1998 r. był na trzecim miejscu po Delhi i mieście
Meksyk. Są dni gdy w Pekinie nie widać dalej niż na kilka metrów. Władze MKOL dały Chinom kredyt zaufania, bo wiedzą, że dla igrzyska to priorytet narodowy. Debiut mocarstwa, które chce, by świat docenił jego dokonania. Chińczycy robią teraz, co mogą, by smog mu popsuł igrzysk.
Od 2001 r. wydały już 16 mld dol. na usunięcie ze stolicy efektów uprzemysłowienia z lat 50. Gdy w 1976 r. umierał Mao, Pekin był malowniczym lasem kominów. Dziś nie ma już cementowni, żwirowisk, fabryk celulozy. Od końca lat 90. trwa gwałtowna modernizacja. W grudniu czwarta huta kraju Shougang, która od lat 50. wytapia stal 17 km od placu Tiananmen, wygasiła piec. Gigant z 85-tysięczną załogą ma zredukować produkcję o połowę i do 2010 r. przenieść na wyspę na Morzu Żółtym. Na trzypiętrowej makiecie przy placu Tiananmen widać aseptyczne miasto przyszłości - same centra finansowo-usługowe i zaawansowanych technologii.
Chiny mogą jednak nie zdążyć na igrzyska, które są za niecałe pół roku. Pod koniec roku Chińczycy ogłosili co prawda, że są bliscy celu. W 2001 r. obiecując "zielone igrzyska" wprowadzili indeks czystości nieba nad Pekinem. Na 500-punktowej skali za "niebieskie" uznaje się dni poniżej 100 punktów zanieczyszczenia. 31 grudnia podali, że w mijającym roku doszli do 246 "niebieskich dni". W 1998 r. było ich tylko sto.
Ale amerykański ekspert środowiska Steven Q. Andrews był sceptyczny. Przeliczył wyniki i wszystko stało się jasne. Między 1998 a 2005 r. Chińczycy zmienili metodę liczenia, widząc, że mogą nie zdążyć. Pominęli pomiary z gorszych stacji mierzenia zanieczyszczeń, a uwzględnili stacje w czystszej części miasta. Okazało się, że w rzeczywistości w 2007 r. było o 55 "niebieskich dni" mniej, niż podano. W porównaniu z 2002 r. zanieczyszczenie powietrza, zamiast maleć, wzrosło.
O wytłumaczenie nie trudno. Wystarczy zobaczyć trwającą przebudowę Pekinu, setki drapaczy chmur, ulice, na których korki samochodowe zastąpiły rowery. W 17-milionowej metropolii jest pięć mln nowych przybyszy.
W lipcu ub. uprzejmy dotąd szef władz olimpijskich Belg Jacques Rogge ostrzegł, że zanieczyszczenia mogą zmusić do przełożenia niektórych konkurencji, takich jak maraton, trójbój, kolarstwo czy kajakarstwo. Co dzieje się z organizmem zawodnika, który wdycha zatrute powietrze? - Uruchamia mechanizm samoobrony, który mówi mu "powietrze jest niedobre, pobieraj go mniej" - tłumaczy amerykański specjalista medycyny środowiska George Thurston. A zawodnik, któremu zabraknie tlenu, nie pobije rekordu.
Dlatego reprezentacje opracowują strategię. W środowisku olimpijskim głośno o specjalnych maseczkach z filtrem węglowym, których prawie 1000 zabierze ze sobą do Pekinu ekipa amerykańska.
Niemcy, Brytyjczycy, Szwedzi i Holendrzy będą się trzymać z daleka od smogu jak długo się da. Część reprezentacji będzie trenować do ostatniej chwili w Osace. "W ślad za nimi mogą pójść inni" - pisze dziennik "Yomiuri Shimbun". W rozmowie z "Gazetą" szef PKOL Kajetan Broniewski przyznaje, że także Polacy będą trenować w Osace.
Pekin to nie pierwsza stolica olimpijska, która ma problemem jakością powietrza. Wcześniej podobny miały Los Angeles i Ateny. Jednak tylko tu rząd jest gotowe na tak wiele. Na czas igrzysk władze zmniejszą o połowę ruch drogowy. Uruchamiają też plan awaryjny. W sobotę władze zdecydowały, że zamkną na miesiąc przemysł w sąsiednich prowincjach, z których wiatr nawiewa pyły do Pekinu. - Analiza smogu wykazała, że jedna trzecia pyłów w Pekinie z prowincji Hebei i Shandong i miasta Tianjin, gdzie są fabryki zasilane węglem, cementownie i przemysł chemiczny - wyjaśnia nam Amerykanin Toufiq Siddiqi, jeden z autorów raportu o zanieczyszczeniach powietrza w Pekinie.
W ostateczności Chińczycy będą strzelać do chmur, by sprowadzić oczyszczający deszcz. Są w tej dziedzinie specjalistami.