http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Świat >  Chiny

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Gazeta Wyborcza - Świat RSS

W Chinach masowe protesty ofiar mrówczego interesu

Reuters, mak
2007-11-22, ostatnia aktualizacja 2007-11-21 17:05

Tysiące zdesperowanych i rozgniewanych ludzi protestuje w Shenyang, bo przez lata oszukiwała ich firma obiecująca krocie za hodowlę mrówek.

Demonstracje w stolicy 42-milionowej prowincji Liaoning w północno-wschodnich Chinach trwają od trzech dni, ale dopiero wczoraj doniosły o tym media.

Tłum próbuje przedrzeć się przez kordon policji do siedziby władz prowincji i partii komunistycznej. "Domagamy się, by rząd znalazł wyjście dla ofiar Yilisheng" - głosi jeden z transparentów.

Zdesperowani ludzie to ofiary trwającego od dawna wielkiego oszustwa zorganizowanego osiem lat temu przez spółkę Yilisheng Group.

Firma obiecywała szybkie bogactwo. Jej akwizytorzy jeździli po wsiach i miastach, oferując mrówki. Jak zapewniali, szczególnego rodzaju - ekstrakt z owadów był jednym ze składników służących do produkcji afrodyzjaku. Jednocześnie spółka wyemitowała akcje. Inwestorzy płacili "depozyt" 1350 dol., licząc na stałą i wysoką dywidendę.

Oczarowani biedacy (średnia pensja w Chinach to niecałe 200 dol.) zapożyczali się albo oddawali spółce oszczędności życia. Chińskie media twierdzą, że firma zebrała 1,3 mld dol. Podobnie jak na całym świecie piramida z Shenyang przez jakiś czas płaciła, ale w październiku zaczęły się problemy. Pojawiły się plotki, że Yilisheng Group jest bliska upadłości.

W siedzibie spółki nie odpowiadają telefony, ale oszukani ludzie oskarżają o pomoc Yilisheng Group lokalny rząd. W ostatnich latach "mrówczy interes" przeszedł bowiem zwycięsko kilka kontroli.

- Tyle razy rząd fetował firmę i jej szefa, że byłem przekonany, iż jest w porządku - powiedział Reutersowi Li Dechun, jeden z oszukanych. Dodatkowo przekonała go telewizyjna kampania reklamowa z udziałem znanych aktorów - zainwestował w spółkę 200 tys. juanów (25 tys. dol.).

Protest w Shenyang nie ma charakteru politycznego, ale w Chinach, gdzie z różnych powodów dochodzi rocznie do kilkudziesięciu takich demonstracji, rząd w Pekinie obawia się wybuchu społecznego. Dlatego od pewnego czasu zakazał pisania o "mrówczym interesie" w mediach i internecie.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Brak komentarzy

Gazeta Wyborcza
Newsletter

Nie przegapisz żadnej wiadomości. Zamów codzienny newsletter z najnowszymi informacjami Gazety Wyborczej Zobacz przykład