http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak sobie Singapur poradził z e-mailową rejestracją

Nadesłał na Alert24: Polak z Singapuru
2007-10-22, ostatnia aktualizacja 2007-10-22 00:01

Aż 130 osób głosowało w Singapurze - pisze wyborca podpisujący się Polak z Singapuru. Pierwsi głosujący przyszli już o godz. 6.15 rano, a ostatni o 19.45.

Obeszło się bez żadnych incydentów, natomiast sytuacje opisywane przez internautów np. z Australii dawało się rozwiązać. Gdy okazywało się, że ktoś nie był wpisany na listę, chociaż wysłał wcześniej e-mail, to była możliwość skorzystania z komputera. Jeżeli dana osoba mogła udowodnić, że mail został wysłany, to dopisywano tę osobę do listy. Zatem alarmujące wieści z Australii można uznać za przesadzone.

Źródło: Alert24.pl
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów