http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Miłosierdzie Łukaszenki

Andrzej Poczobut, Mińsk
2010-12-21, ostatnia aktualizacja 2010-12-21 04:06

Zatrzymany działacz młodzieżowej opozycji
Zatrzymany działacz młodzieżowej opozycji
Fot. VASILY FEDOSENKO REUTERS

Na ziemi widzę leżącego młodego chłopaka. Jest mocno pobity, ale próbuje wstać. Dookoła niego są milicjanci. Robię kilka kroków i wpadam na dwóch mundurowych. Wykręcają mi ręce

Milicja rozpędza demonstrantów
Fot. VASILY FEDOSENKO REUTERS
Milicja rozpędza demonstrantów
Andrzej Poczobut
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Andrzej Poczobut
Milicja zaatakowała niedzielny, powyborczy wiec opozycji w momencie, kiedy rewolucyjne nastroje już opadły, a ludzi zaczęli powoli się rozchodzić. Liderzy opozycji zrozumieli, że na dziś to już koniec. Przez megafon mówią, że trzeba przyjść jutro.

W tym samym momencie pojawili się milicjanci. Przywódcy demonstracji zaczęli negocjować warunki pokojowego opuszczenia placu Niepodległości. - Nikt nie zostanie aresztowany. Umówiliśmy się z milicją, że nikogo nie ruszą, a my wycofamy aparaturę nagłośniającą - mówili przez megafon.

To był tylko taktyczny wybieg milicjantów. Po chwili kilku potężnych facetów kopie leżącego Jauhiena Afnagiela, męża zaufania kandydata na prezydenta Andreja Sannikaua. Afnagiel ma twarz zalaną krwią.

Jeden z funkcjonariuszy rzuca się na mnie. Dostaję cios w pierś. - Jestem dziennikarzem - wrzeszczę i pokazuję przymocowaną do kurtki legitymację. Skutkuje.

Kilkanaście minut później chcę wyjść zplacu. Tuż obok siedziby władz Mińska widzę leżącego młodego chłopaka. Jest mocno pobity, ale próbuje wstać. Zbliżam się do niego, widzę krew. Robię kilka kroków iwtedy wpadają na mnie dwaj mundurowi. Wykręcają ręce. - Jestem dziennikarzem - mówię. Dostaję pałą po nogach, ciągną mnie do autobusu, gdzie jest kilkudziesięciu innych ludzi - wśród nich ekipa rosyjskiej telewizji i dziennikarka telewizji Biełsat Tacciana Bublikawa.

Po kilkudziesięciu minutach wypełniony autokar rusza w kierunku aresztu na Akrescina. Ale areszt jest przepełniony, więc krążymy po mieście. Milicjanci nie odpowiadają na żadne pytania.

W autobusie są i opozycjoniści, i przypadkowi przechodnie - tych ostatnich zresztą więcej. Jedną z takich przypadkowych ofiar jest 21-letnia pracownica jednej z mińskich fabryk Gala Losiewa. Umówiła się z przyjaciółką na placu Niepodległości, ale zamiast koleżanki spotkała specnaz. Jest zszokowana i wystraszona.

Na noc, z braku miejsc, nie przyjmuje nas żaden areszt. Spędzamy ją w samochodach więziennych. Jest bardzo chłodno, bo nie włączono żadnego ogrzewania. Rano przewożą nas do budynku sądu. Rozprawa to formalność. Nawet nie wzywają świadków milicjantów, tylko odczytują ich raporty. Wynika z nich, że każda sądzona osoba aktywnie uczestniczyła w wiecu opozycji, wykrzykiwała hasła przeciwko prezydentowi Łukaszence. Wyroki - od 10 do 15 dni więzienia.

Zapłakana Gala dostaje 10 dni. - I to jest sprawiedliwość. W jakim państwie mieszkamy? - mówi. Tyle samo dostaje Tacciana Bublikawa z Biełsatu.

Moją sprawę rozpatrują jako ostatnią. Żądam adwokata z Grodna, który mnie wcześniej wielokrotnie bronił. Odmowa. Żądam przesłuchania świadków, w tym milicjantów, którzy mnie zatrzymali. Odmowa. Teraz to ja odmawiam składania jakichkolwiek zeznań.

Sędzia nie wydaje wyroku, czekam na jego decyzję kilka godzin na korytarzu. Kiedy pojawia się, nawet nie zaprasza na salę rozpraw, tylko wzywa szefa sądowego aresztu. Ten mówi mi, że władze, biorąc pod uwagę mój zawód, postanowiły przeprowadzić dodatkowe dochodzenie. - Jest pan wolny. Jeżeli zajdzie potrzeba, skontaktujemy się z panem - tłumaczy.

Kiedy idę korytarzem po swoje rzeczy, milicjanci patrzą na mnie jak na jakieś dziwadło. Pewnie byłem jedynym wczoraj człowiekiem, który w tym sądzie został zwolniony bez wyroku.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 49 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    56 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':