Gmach w Iwieńcu jest już 14. Domem Polskim na Białorusi, odebranym ZPB Andżeliki Borys od 2005 r. Wtedy to białoruskie władze nie uznały legalnego wyboru Borys na prezesa Związku i dokonały w nim rozłamu, tworząc reżimowy ZPB. Dziś to ta organizacja zarządza aż 14 z 16 Domów Polskich, sfinansowanych z pieniędzy polskiego podatnika. Warszawa nie uznaje organizacji kierowanej dziś przez Stanisława Siemaszkę, a w przeszłości przez Józefa Łucznika.
O Dom Polski w Iwieńcu toczyła się w ostatnich tygodniach prawdziwa bitwa. Najpierw działacze ZPB Borys nie pozwolili na przejęcie władzy w iwienieckiem oddziale przez ludzi Siemaszki. Reżimowy Związek przejął Dom dopiero po brutalnej akcji milicji, potem sad powiatowy w Wołożynie potwierdził, że należy on do organizacja Siemaszki.
Działacze ZPB, którzy jechali obronić Domu, zostali zatrzymani. Trzej z nich, w tym korespondent "Gazety" Andrzej Poczobut, zostali skazani na pięciodniowe areszty za udział w nielegalnej manifestacji. Borys musiała zapłacić wysoką grzywnę.
Podczas niedawnego spotkania w Kijowie prezydent Białorusi
Aleksander Łukaszenka obiecał szefowi polskiego
MSZ Radosławowi Sikorskiemu, że osobiście zajmie się sprawą ZPB. Ma m.in. międzyrządowa komisja. Wczoraj ostrą rezolucję w sprawie Białorusi i sytuacji tamtejszych Polaków przyjął europarlament, grożąc Mińskowi wprowadzeniem nowych sankcji. Wcześniej to samo zrobili posłowie polskiego sejmu. Także rząd Donalda Tuska domaga się od kilku tygodni zaprzestania represji wobec ZPB i zwrócenia mu zabranego mienia.