http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Europa wstawia się za Polakami

Wacław Radziwinowicz, pw, pap
2010-02-18, ostatnia aktualizacja 2010-02-18 01:05

W poniedziałek represjami białoruskich władz wobec polskiej mniejszości zajmą się ministrowie spraw zagranicznych UE. Interwencję w Mińsku zapowiedziała też szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton

Dom Polski w Iwieńcu pod Mińskiem
Fot. Julia Darashkevich
Dom Polski w Iwieńcu pod Mińskiem
Wczoraj rzecznik Ashton zapowiedział, że zadzwoni ona do prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Dzień wcześniej szefowa unijnej dyplomacji wydała oświadczenie, w którym napisała: "Potępiam działania milicji przeciwko Związkowi Polaków na Białorusi i to, co wydaje się próbą władz podjętą w celu narzucenia nowego kierownictwa polskiej społeczności".

Działacze Związku Polaków na Białorusi Andżeliki Borys, legalnie wybranej na prezesa w 2005 r., ale nieuznawanej przez Mińsk, nie uginają się pod represjami. Wczoraj około 70 ludzi przyszło pod milicyjny areszt w Grodnie, gdzie od poniedziałku pięciodniowe wyroki odsiadują działacze ZPB Igor Bancer, Mieczysław Jaśkiewicz i Andrzej Poczobut skazani za udział w "nielegalnym wiecu" kilka dni temu.

Choć milicjanci ostrzegali, że demonstracja jest nielegalna, członkowie Związku razem z kapelanem organizacji księdzem Aleksandrem Szemetem wspólnie odmówili modlitwę. Potem wysłuchali relacji wiceszefowej ZPB Ireny Waluś o procesie Teresy Sobol w Wołożynie, która do wczorajszego wyroku kierowała Domem Polskim w Iwieńcu. Od środy jest on własnością konkurencyjnego, powołanego w 2005 r. przez Mińsk Związku Polaków na Białorusi.

Demonstracja solidarności z uwięzionymi działaczami w Grodnie trwała ok. 30 minut, milicja nie interweniowała.

Związek wsparł wczoraj Maciej Płażyński, prezes stowarzyszenia Wspólnota Polska pomagającego naszym rodakom za granicą. Były marszałek Sejmu był wczoraj w Wołożynie.

- Łukaszenka najwyraźniej uznał, że polska mniejszość narodowa jest niebezpieczna dla jego reżimu. On sam nie jest zwolennikiem odrodzenia białoruskiej tożsamości narodowej, ale nie pozwala, by odrodziła się polska tożsamość - mówił "Gazecie" Płażyński. - Odbiera Polonii Domy Polskie, by młodzież nie miała gdzie uczyć się języka, poznawać tradycji swego narodu. Nie pozwala proboszczom katolickim wynajmować sal parafialnych polonijnym działaczom. Jego propaganda straszy naród polską irredentą.

"Poziom współpracy Polski i UE z władzami białoruskimi powinien bezpośrednio zależeć od stopnia przestrzegania praw obywatelskich na Białorusi" - stwierdził wczoraj Sejm, przyjmując ostrą uchwałę autorstwa marszałka Bronisława Komorowskiego.

Posłowie podkreślili, że należy rozważyć politykę sankcji wobec Mińska i że polskie władze powinny wesprzeć społeczeństwo białoruskie, m.in. poprzez zwiększenie pomocy finansowej dla działalności niezależnych mediów, szczególnie nadającej z naszego kraju i finansowanej przez TVP Telewizji Biełsat, oraz "prześladowanych, niezależnych od władz organizacji społecznych, w tym Związku Polaków na Białorusi".

- Na Białorusi ci obywatele białoruscy, którzy mają odwagę upominać się o swoje prawa, bez względu na to, czy są Polakami, czy Białorusinami, mają rację. Po ich stronie jest prawda i po ich stronie musi być nasza solidarność - podkreślał Komorowski, który zaprosił do Sejmu Borys. Szefowa ZPB miałaby przyjechać do Warszawy w przyszłym tygodniu i spotkać się z połączonymi komisjami spraw zagranicznych i łączności Polaków z zagranicą oraz z członkami Konwentu Seniorów.

Prześladowania Polaków potępił też wczoraj francuski MSZ. Jego rzecznik Bernard Valero wyraził solidarność z polityką władz polskich w tej kwestii i dodał, że "kwestia mniejszości polskiej jest powodem niepokoju całej UE".

Sprawą prześladowań zajął się też wpływowy niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung", który napisał, że działacze mniejszości polskiej na Białorusi stali się celem represji, bo mogliby służyć za wzór innym przeciwnikom reżimu.

"Gdy chodzi o władze, prezydent Aleksander Łukaszenka nie kieruje się ani względami polityki zagranicznej, ani polityki wewnętrznej. Od początku musiał zdawać sobie sprawę, że działania przeciwko Polakom szybko poprzez Warszawę odbiją się negatywnym echem w Brukseli - ale tutaj chodzi o to, by zapobiec powstawaniu rys w systemie" - stwierdził dziennik.

Gazeta przypomina, że w kwietniu na Białorusi odbędą się wybory samorządowe uważane za swego rodzaju test przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi. Wybory "mają pokazać, że reżim jest zdolny zdusić każdy protest w zarodku. Polacy dlatego stali się celem, bo właśnie przed wyborami są szczególnie niebezpieczni. Mieszkają w zwartych grupach i są wierni organizacji, która już przed pięciu laty została rozwiązana przez reżim. Mogliby służyć za niebezpieczny przykład" - podkreślił "FAZ".



Jak Polska pomaga rodakom

W budżecie MSZ w ramach departamentu współpracy rozwojowej na promocję polskiej kultury i pomoc dla mniejszości przeznaczanych jest rocznie ok. 100 mln zł. Są to pieniądze na wspomaganie szkół, naukę języka polskiego czy działalność kulturalną. Na remont i wyposażenie 16 Domów Polskich na terenie Białorusi do 2005 r. przeznaczono ok. 30 mln zł, głównie z budżetu stowarzyszenia Wspólnota Polska. Od wczoraj tylko dwa z nich należą wciąż do Związku Polaków na Białorusi Andżeliki Borys, reszta do nieuznawanego przez Warszawę reżimowego ZPB.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':