http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Terroryzm po białorusku

Andrzej Poczobut, Grodno
2009-11-23, ostatnia aktualizacja 2009-11-23 12:04

Białoruski opozycjonista Mikołaj Autuchowicz, od lutego siedzący w więzieniu, został oskarżony o próbę zamachu terrorystycznego na dwóch urzędników państwowych. Miał go rzekomo dokonać przy pomocy granatnika RPG-18 Mucha

Mikołaj Autuchowicz na sali sądu w Grodnie w 2006 roku
fot. Julia Darashkevich
Mikołaj Autuchowicz na sali sądu w Grodnie w 2006 roku
- W piątek wieczorem Autuchowiczowi oficjalnie postawiono zarzut próby dokonania przestępstwa z artykułu 359 kodeksu karnego - powiedział "Gazecie" Paweł Sapiełka, obrońca Autuchowicza. Odmówił komentarzy, gdyż obowiązuje go tajemnica śledztwa. Artykuł 359 mówi o odpowiedzialności za zamachy terrorystyczne.

Nieoficjalnie wiadomo, że Autuchowicz jest oskarżany o planowanie w 2005 r. zamachu na gubernatora obwodu grodzieńskiego Władimira Sawczenkę i wiceministra ds. podatków Wasila Kamienkę. Motywem miała być zemsta za ich działania, w wyniku których biznes Autuchowicza zbankrutował. Prokuratura ma zeznania byłego pracownika firmy Autuchowicza Aleksandra Łarina, który twierdzi, że szef zlecił mu zabójstwo urzędników. Mieli zginąć od strzału z granatnika RPG-18 Mucha. Taki właśnie granatnik znaleziono obok domu gubernatora w październiku 2005 r. razem z materiałami wybuchowymi i czarną maską.

Sam Autuchowicz nie przyznaje się do winy i twierdzi, że sprawa jest spreparowana, podobnie jak inne oskarżenia, które w ostatnich latach spadły na jego głowę. Na całej Białorusi jest znany jako zuchwały biznesmen, który wydał wojnę urzędnikom. Sześć lat temu oskarżył urzędników z Wołkowyska przy granicy z Polską o wymuszanie łapówek i złożył w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

Żaden z wołkowyskich urzędników nie został oskarżony, choć zarzuty Autuchowicza potwierdził m.in. Władimir Asipenka, inspektor tamtejszego urzędu skarbowego. Za MSW prokuratura oraz urząd skarbowy zainteresowały się Autuchowiczem. Oskarżono go o uchylanie się od płacenia podatków i skazano na 3,5 roku więzienia. O to, żeby sprawa się tak zakończyła, zabiegali podobno właśnie gubernator Sawczenko i wiceminister Kamienka.

W obronie Autuchowicza stanęły wszystkie organizacje broniące praw człowieka. W 2008 r. w wyniku pertraktacji pomiędzy reżimem Łukaszenki a Unią Europejską wszyscy więźniowie polityczni, w tym niepokorny biznesmen z Wołkowyska, zostali zwolnieni. Wolność nie trwała jednak długo - 8 lutego 2009 r. o 7 nad ranem jednocześnie do ponad 30 domów w Wołkowysku wtargnął specnaz. Aresztowano trzech mężczyzn podejrzanych o terroryzm: Mikołaja Autuchowicza, Jurija Laonaua i Władimira Asipenkę.

Podczas rewizji nie znaleziono żadnych dowodów ich terrorystycznej działalności. Śledztwo natychmiast zostało utajnione, a adwokaci - zobowiązani do milczenia. Ze skąpych oficjalnych informacji wynikało, że Autuchowicz i jego koledzy zostali oskarżeni o podpalenie w 2004 r. domu szefa milicji w Wołkowysku Siarhieja Kacuby. Jednak po kilku miesiącach Jurij Laonau wyszedł z aresztu bez żadnych oficjalnych zarzutów. - Autuchowicz jest niewinny. Sprawa jest grubymi nićmi szyta - powiedział dziennikarzom po swoim zwolnieniu.

Przed piątkiem wydawało się, że i Autuchowicz zostanie zwolniony. Od piątku jest oskarżony o terroryzm przy użyciu granatników. Miało być ich bowiem więcej: oprócz granatnika Mucha, odkrytego przy domu gubernatora, w Wołkowysku znaleziono jeszcze jeden. Według prokuratury broń należała do Łarina, któremu Autuchowicz rzekomo zlecił zabójstwo.

Ludzie, którzy znają Autuchowicza, w to nie wierzą. Zwracają też uwagę na to, że chodzi o sprawę sprzed lat i wszystkie oskarżenia sa zbudowane na zeznaniach Aleksandra Łarina, który może być zastraszany przez służby specjalne. Białoruski obrońca praw człowieka Oleg Wołczek, który prowadzi własne dochodzenie, uważa, że oskarżenia są w całości spreparowane. - Łarin, postać wielce podejrzana i niewiarygodna, sam przyznał w śledztwie, że używał narkotyków - mówił "Gazecie" Wołczek.

Bardziej ostrożny w sądach jest Gary Paganiajła z Białoruskiego Komitetu Helsińskiego. - Czekamy na proces, kiedy poznamy i ocenimy materiał dowodowy - mówi. Według niego władzom powinno zależeć na otwartej rozprawie, bo kolejne utajnienia będą tylko stwarzać podejrzenia, że sprawa jest politycznie motywowana.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Whitney Houston nie żyje

Mariah Carey, Alicia Keys, Rihanna, Justin Bieber - największe gwiazdy muzyki mówią dziś i piszą, że Whitney Houston była dla nich wzorem i inspiracją