http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Moskwa ćwiczy z Mińskiem wojnę z NATO

Andrzej Poczobut, Grodno
2009-09-19, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 01:30

Ponad 15 tys. żołnierzy, w tym 6 tys. Rosjan, ćwiczy na Białorusi obronę przed atakiem NATO. Największe w historii Białorusi manewry rosyjsko-białoruskie mają kryptonim "Zachód-2009"

Rosyjscy żołnierze w Ingueti, gruzińskim mieście leżącym na północny zachód od stolicy kraju Tbilisi
Fot. Darko Bandic AP
Rosyjscy żołnierze w Ingueti, gruzińskim mieście leżącym na północny zachód od...
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
W ćwiczeniach na poligonie Obóź-Leśniewskim w zachodniej części kraju Białorusi biorą też udział 63 samoloty, 40 helikopterów, 228 czołgów, 470 pojazdów opancerzonych oraz artyleria. Oficjalny cel to przygotowanie i wykorzystywanie wojsk dla zagwarantowania bezpieczeństwa Związku Białorusi i Rosji.

- Nie ma co kryć, ćwiczona jest obrona ZBiR-u w wypadku konfliktu z NATO. Przecież na Białorusi nie ma sensu ćwiczyć obrony antyterrorystycznej z użyciem artylerii i lotnictwa - mówi nam Alaksandar Alesin, niezależny ekspert wojskowy.

Manewry potrwają do 29 września, w ostatnim ich etapie wojska odwiedzą prezydenci Dmitrij Miedwiediew i Aleksander Łukaszenka.

Wspólne manewry odbywają się co jakiś czas, ale po raz pierwszy na Białorusi wprowadzono tak dużo rosyjskich żołnierzy. Białoruska opozycja jest tym zaniepokojona i oburzona.

- Niepokoi nas nagłe zjawienie się dużej ilości liczby żołnierzy oraz zacieśnienie współpracy wojskowej z Rosją. To jest szkodliwe dla Białorusi - powiedział "Gazecie" Igar Lalkou, wiceszef opozycyjnego Białoruskiego Frontu Narodowego.

Alaksander Alesin uważa, że decydując się podczas kryzysu na tak wielkie manewry, Rosja pokazuje światu, że ma potężną armię, a Białoruś pokazuje Rosji, że mimo pewnych prozachodnich zmian w swej polityce zagranicznej nadal jest jej wiernym sojusznikiem.

W ostatnich latach stosunki Rosji z Białorusią wyraźnie się oziębiły, ponieważ Kreml nie chce stosować wobec Mińska ulgowych cen surowców energetycznych. Chyba że Łukaszenka zgodzi się, aby rosyjski biznes brał udział w prywatyzacji białoruskiego przemysłu. Ale białoruski dyktator nie chce się na to zgodzić, bo wie, że wtedy utraciłby decydujący wpływ na gospodarkę. Ale na razie napięcia polityczne w żaden sposób nie odbiły się na współpracy wojskowej.

- Jesteśmy wiernym sojusznikiem Rosji - powtarza przy każdej okazji białoruski prezydent.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':