Maria Kruczkowska: Po co Phenian to robi?John Feffer*: Ze strachu. Czuje się zepchnięty do narożnika. Kilka dni temu nasiliły się pogłoski o możliwości ataku amerykańskiego na
Iran i Phenian z góry uprzedza, że gdyby znalazł się na liście amerykańskiej, ma czym się bronić. Korea Północna nikogo nie zaatakuje, bo wie, że to dla niej samobójstwo.
Jakie może być następstwo tej ryzykownej gry? - Amerykańska blokada wybrzeży Północy,
Chiny mogą jej ograniczyć pomoc,
Japonia i
Korea Południowa mogą przystąpić do energicznych zbrojeń.
Natomiast atak Amerykanów nie jest prawdopodobny.
„Washington Post” nazwał niedawno Koreę Północną największą klęską administracji amerykańskiej. - Zgadzam się. Moim zdaniem gdy
George Bush wygrał pierwsze wybory, sytuacja nie wyglądała aż tak źle. Był, łamany wprawdzie, układ z 1994 r. o zamrożeniu nuklearnego programu wojskowego w zamian za pomoc, było północnokoreańskie moratorium na próby rakietowe. O ile w przypadku Iraku administracja może bronić swej decyzji, bo obaliła Saddama, Afganistanu, bo wygnała talibów, w przypadku Korei Północnej nie ma ani słowa na swoją obronę. Bush zastał północną Koreę z jednym, dwoma ładunkami jądrowymi, obecnie ma ich od kilka do kilkunastu.
Jak bardzo niebezpieczna jest Korea Północna?- Gdyby była samotną wyspą gdzieś na końcu świata, nikt by się nie przejmował. Ale leży w najbardziej dynamicznej z ekonomicznego punktu widzenia części świata i cokolwiek zrobi, ma znaczenie. Jest nieprzewidywalna i może zacząć handlować technologią nuklearną. Jeśli reżim się załamie, nie wiadomo w czyje ręce dostanie się jej potencjał jądrowy. Już teraz destabilizuje cały region, zwłaszcza źle działa na gospodarkę.
*John Feffer, dyrektor waszyngtońskiego instytutu badawczego Foreign Policy in Focus