http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Husajn i Kaddafi korumpowali Haidera

Bartosz T. Wieliński
2010-08-17, ostatnia aktualizacja 2010-08-17 17:14

Joerg Haider i jego ugrupowanie ponownie są faworytami wyborów w Austrii
Joerg Haider i jego ugrupowanie ponownie są faworytami wyborów w Austrii
Fot. Gert Eggenberger AP

Jörg Haider, populistyczny premier Karyntii, wziął kilkadziesiąt milionów dolarów od Saddama Husajna i Muammara Kaddafiego. Obaj dyktatorzy płacili mu za poparcie.

SERWISY
Ta sprawa może pogrzebać mit Haidera, którą od jego śmierci w wypadku samochodowym w 2008 r. próbują budować jego współpracownicy. W całej Europie Karyntyjczyk uchodził za niebezpiecznego populistę, który lżył Żydów, nawoływał do rozprawy z imigrantami i gloryfikował weteranów Waffen-SS. Gdy jego partia FPÖ w 2000 r. stworzyła razem z chadekami wspólny rząd, oburzenie w Europie było tak duże, że Bruksela ogłosiła dyplomatyczny bojkot Wiednia.

W rodzinnej Karyntii Haidera uwielbiano jednak jako dobrego gospodarza, który dbał o obywateli. Chwalono go za wielkie inwestycje, np. stadion, na którym rozgrywano mecze Euro 2008, i hojne świadczenia socjalne. Po śmierci imieniem Haidera nazwano alpejskie mosty, miejskie parki, a w stolicy landu Klagenfurcie działało nawet jego muzeum.

Tymczasem z informacji, które od dwóch tygodni przedstawia tygodnik "Profil", wyłania się zupełnie inny obraz polityka. Haider brał pieniądze od dyktatorów i chował je na kontach w Liechtensteinie.

O kontaktach Haidera z dyktatorami dziennikarze dowiedzieli się z pamiętnika zaufanego lobbysty Haidera Waltera Meischbergera, który podczas rewizji znalazła w jego domu policja. Meischberger opisuje w nich, że syn Muammara Kaddafiego Saif, który studiował w Wiedniu razem z współpracownikiem Haidera, przekazał mu 45 mln dol.

Haider tak bardzo się z nim zaprzyjaźnił, że zapraszał młodego Kaddafiego do swojej loży w wiedeńskiej operze, a ten rewanżował się zaproszeniami do Trypolisu. Karyncki premier latał tam wielokrotnie - oficjalnie, aby załatwiać dostawy taniej ropy, którą przerabiano by na tanie paliwo dla mieszkańców jego landu.

Austriacka prasa pisze jednak teraz, że stary i młody Kaddafi przekazywali Haiderowi po kilkaset tysięcy dolarów w gotówce na kampanie wyborcze. W zamian Haider chwalił w Austrii Libię i jej władców.

Podobnie rzecz się miała z milionami od Saddama. Haider spotkał się z nim i ludźmi z jego otocznia kilkakrotnie w 2002 r., a więc w czasie gdy Francja, Niemcy i Rosja gorączkowo próbowały nie dopuścić do amerykańskiej inwazji Iraku. Austriak przylatywał do Bagdadu z misją humanitarną, ale jak się okazuje, przywiózł stamtąd 5 mln dol. Miał za nie miał bronić w Europie dobrego imienia Saddama i przeciwstawiać się Ameryce.

O irackiej łapówce pisał nie tylko Meischberger. O pieniądzach mówił też austriacki organizator wyjazdu Haidera do Iraku oraz kilku innych świadków. "Profil" przedstawia nawet dokument z irackiego MSW, który potwierdzał przekazanie pieniędzy.

Pieniądze Haider powierzał bankierom z karynckiego banku HGAA, nad którym jako premier landu sprawował pieczę. Ci założyli w Liechtensteinie sieć fikcyjnych firm, które ulokowały pieniądze Haidera na kontach w tamtejszych bankach. Według austriackiej prasy Haider powierzył majątek spekulantom, a ci go stracili na nieudanych inwestycjach. Z kilkudziesięciu milionów dolarów zostało jedynie pięć milionów.

Choć austriacka prokuratura i śledczy w Liechtensteinie podchodzą do rewelacji "Profilu" sceptycznie, to w Austrii w spór o tajne konta populisty z Karyntii włączył się nawet prezydent Heinz Fischer. - Trzeba to jak najszybciej wyjaśnić - oświadczył.

Dawni współpracownicy Haidera twierdzą, że zarzuty są sfingowane. - To, co robi prasa, przypomina mi nazistowskie nagonki na Żydów - mówi jeden z nich Gerald Grosz. Zaś władze dawnej partii Haidera zapowiadają pozew przeciwko "Profilowi". Gazecie zarzucają fałszowanie dokumentów.

Sprawa ma jeszcze jeden wymiar. Haider za życia tak zadłużył land, że w zeszłym roku Karyntia stanęła na progu bankructwa. Tymczasem na tajnych kontach zmarłego premiera ciągle leżą miliony.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów