http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Potwór z Amstetten" zamknął córkę, by ją uchronić od złego otoczenia

Bart, Berlin
2008-05-09, ostatnia aktualizacja 2008-05-08 18:02

Pociąg do seksu z Elisabeth był coraz silniejszy. Wiedziałem, że nie chciała tego, co jej robiłem, wiem, że ją krzywdziłem. Ale to było jak nałóg. Tak naprawdę chciałem mieć z Elisabeth dzieci

Josef Fritzl w biurze prokuratora
Fot. Anonymous AP
Josef Fritzl w biurze prokuratora
Słowa Josefa Fritzla, 74-letniego emerytowanego elektryka z Amstetten, docierają do opinii publicznej za pośrednictwem jego adwokata Rudolfa Meyera. Fritzl od dwóch tygodni siedzi w areszcie w St. Polten. Trafił tam, gdy wyszło na jaw, że w piwnicy swego domu przez 24 lata więził córkę Elisabeth, którą gwałcił i z którą spłodził siedmioro dzieci. Troje z nich przez całe życie nie widziało słońca.

Fritzl twierdzi, że zamknął córkę, by ją wyrwać ze złego środowiska. - Nie przestrzegała żadnych reguł, włóczyła się, piła i paliła. Kilka razy uciekła z domu. Chciałem załatwić jej pracę kelnerki, wyrwać ją z tego bagna - wyjaśnia.

Wyrodny ojciec przyznaje, że córkę zaczął gwałcić rok po uwięzieniu, i zaprzecza, by robił to wcześniej. Elisabeth zeznaje natomiast, że ojciec molestował ją, odkąd skończyła 11 lat.

Fritzl potwierdza też pogłoskę, że wykorzystując seksualnie córkę, chciał, jak mówi, odbudować rodzinę. Z siedmiorga dzieci, które miał z żoną Rosemarie, została tylko Elisabeth. Reszta uciekła, nie mogąc znieść despotyzmu ojca. Z odnalezionych listów Elisabeth wynika zresztą, że ona także chciała uciec.

Fritzl twierdzi, że cieszył się z wielkiej rodziny. Pomagał przygotować się córce do porodu, przynosił jej literaturę medyczną i lekarstwa. Dlaczego z sześciorga dzieci córki (siódme zmarło po porodzie) trójkę Fritzl wychowywał razem z żoną na powierzchni? Bo, jak tłumaczy, często płakały i sprawiałyby Elisabeth zbyt wiele problemów.

"Potwór z Amstetten" twierdzi, że robił, co mógł, by umilić swym więźniom życie - przynosił córce kwiaty, a dzieciom pluszaki i książki. Gdy Elisabeth przygotowywała posiłki, Fritz wraz z dziećmi oglądał kreskówki. A na święta zanosił do piwnicy choinkę i ciastka dla dzieci. - Nie jestem takim potworem, jak o mnie piszą - zapewnia.

Mówi też, że za czasów nazistów otrzymał twarde wychowanie. O jego brutalnych zachowaniach opowiadają prostytutki, które miał zmuszać, by podczas stosunku udawały agonię.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':