Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
W nowym serialu reporterskim "Gazety Wyborczej":
We wtorek: Wojna z duchami
W chałupie z gliny dwóch mężczyzn dokręca kable do garnka. Ukrytą na drodze minę odpalą pilotem od telewizora. Polacy stracą kolejnego rosomaka.
W środę: Na moście 211 bez zmian
Siedzimy tu i śmierdzimy. W kuchni zrobionej w starym kontenerze gotuje się kapuśniak. Oni walą do nas, więc my walimy do nich. Walczymy o... zaraz, o co my walczymy?!
W czwartek: Polacy jak Sowieci
Gubernator Usmani: - Zaprosiłem starszyznę na śniadanie. Tłumaczę, że Polska jest w NATO, w UE, że przyjechaliście nas chronić. Ale niestety, wciąż mylą was z Sowietami.
Informację o aresztowaniu komendanta potwierdza mjr Marcin Gil z polskiego dowództwa w Afganistanie. Kpt. Ambroziński zginął w Adżrestanie 10 sierpnia. Dowodził 65-osobowym polsko-afgańskim patrolem, który w okolicach wioski Usman Khel wszedł wprost pod ostrzał dwa razy silniejszego oddziału talibów.
W strzelaninie zginęło też ośmiu żołnierzy armii afgańskiej. Polacy od początku podejrzewali o zdradę policjantów - zastraszanych przez talibów i skorumpowanych.
Gubernator Usman Usmani powierzył śledztwo - jak mówi - "zaufanym ze służb bezpieczeństwa" i osobiście je nadzorował. W ciągu miesiąca zatrzymano kilkadziesiąt osób. Ich przesłuchania doprowadziły do zdrajcy. Usmani nie chce zdradzić dalszych szczegółów. Mjr Marcin Gil: - Ze względu na wagę zarzutów komendanta przewieziono do Kabulu i tam prowadzone jest dalsze dochodzenie.
Dwa niezależne źródła potwierdziły nam istnienie tajnego raportu dowództwa polskiej armii, który stwierdza, że już co drugi afgański policjant współpracuje z wrogiem. Afgańscy policjanci, inaczej niż żołnierze rządowej armii, rekrutują się spośród mieszkańców regionu, w którym służą. Odmawiając współpracy z talibami, ryzykują życie swoje i rodzin.
Według naszych informatorów kilka miesięcy temu, gdy z Adżrestanu wycofała się afgańska armia, talibowie urządzili masakrę policjantów. Ocaleli tylko ci, którzy poszli na współpracę. Wśród nich komendant, który wydał patrol kpt. Ambrozińskiego. Policjanci zarabiają też dwa razy mniej niż żołnierze - ok. 20 dol. miesięcznie. Talibowie płacą lepiej.
Choć Polacy wiedzą, że policji nie można ufać, to muszą ją uprzedzać o swoich akcjach. Procedury NATO wymagają udziału policjantów - np. wtedy, gdy żołnierze przeczesują wieś w poszukiwaniu talibów. Tylko policjantom wolno wchodzić do afgańskich domów.
- Nie ufamy im za grosz - mówi ppłk Tomasz Kowalczykiewicz, który służył w pierwszej zmianie polskiego kontyngentu w Afganistanie. Dlatego ograniczał kontakty do minimum, zawiadamiał ich o akcjach w ostatniej chwili.
Latem w czasie operacji "Orle pióro", największej ofensywie polskiego wojska w Ghazni, żołnierze aresztowali 29 talibów. Zgodnie z prawem przekazali ich afgańskiej policji. Ze zdumieniem odkryli, że talibowie szybko wyszli na wolność.
- Nie dziwi mnie informacja o wystawieniu naszego patrolu talibom - komentuje gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca wojsk lądowych. Po śmierci kpt. Ambrozińskiego krytykował on publicznie ślamazarne zakupy nowoczesnego sprzętu, zwłaszcza zdalnie sterowanych samolotów zwiadowczych, które zapewniłyby lepsze rozpoznanie terenu walk.
- Korupcja i zdrada w Afganistanie opanowały wszystkie instytucje z policją na czele i administracją włącznie - ocenia gen. Skrzypczak.
Gubernator Usmani: - Mam nadzieję, że w końcu poradzimy sobie i z tym problemem. Potrzebny jest porządny program szkolenia policjantów. Tego nie da się załatwić, kupując im mundury czy buty na bazarze.