Opublikowany właśnie na jednej z używanych przez terrorystów stron internetowych dokument pod tytułem "Przewodnik prawny na temat muzułmańskich szpiegów" to właściwie cała książka. Na 150 stronach, opatrzonych wzniosłym wstępem samego Ajmana az Zawahiriego, człowieka numer dwa w Al-Kaidzie, jeden z najważniejszych przywódców Al-Kaidy Abu Jahja al Libi wylicza największe bolączki terrorystycznej siatki.
Libi skupia się na opisie sytuacji na pakistańsko-afgańskim pograniczu - najważniejszym froncie wojny z Al-Kaidą - i amerykańskich nalotach na te tereny.
Na pierwszy ogień idą sami alkaidowcy, którym autor wyrzuca, że lekkomyślnie pozwolili przeniknąć w swoje szeregi licznym szpiegom.
Według autora to właśnie tacy "muzułmańscy szpiedzy" dostarczają Amerykanom informacji o obozach i kryjówkach Al-Kaidy i to oni pozwolili Amerykanom na ich wielką kampanię bombową z udziałem samolotów bezzałogowych, które, jak czytamy w opracowaniu, "sparaliżowały dowództwo Al-Kaidy".
"Nie będzie przesadą stwierdzenie, że właśnie szpiedzy stanowią pierwszą linię w prowadzonej przez Amerykę kampanii krzyżowców wymierzonej przeciwko muzułmanom i ich ziemiom - czytamy w książce przetłumaczonej i opublikowanej przez waszyngtoński Middle East Media Research Institute (MEMRI). - Oczywiście złowrogie efekty ich działań są widoczne gołym okiem: rzezie, zniszczenia, aresztowania, za to oni sami pozostają niewidzialni, zupełnie jak Szatan" - irytuje się Libi.
Poszukiwany od lat terrorysta przyznaje, że szpiegiem może być każdy. "Wszyscy mogą nas zdradzić: zniedołężniali starcy, silni młodzi mężczyźni, bezbronne kobiety w domach, nawet dzieci" - wylicza.
Według ekspertów od terroryzmu niezwykły jest pełen zmartwienia ton publikacji. - Jeszcze nigdy nie widziałem takiego języka u dowódcy Al-Kaidy, do tej pory wypowiadali się niemal wyłącznie triumfująco - dziwi się Daniel Lev z MEMRI. - W dodatku w tym przypadku do dużych kłopotów przyznaje się jeden z naprawdę ważnych przywódców.
Tom McInerny, emerytowany generał i analityk wojskowy telewizji FOX News, nazywa książkę "kopalnią złota", która dowodzi skuteczności pakistańskiej kampanii. - Siły powietrzne ich śmiertelnie przerażają, panicznie boją się samolotów bezzałogowych, bombowców i myśliwców - tłumaczy.
Według Leva, taki paranoiczny strach przed ukrytym wrogiem może doprowadzić do czystek w ramach organizacji i dalszego jej osłabienia. - Najwyraźniej zdali sobie sprawę, że są całkowicie zależni od miejscowych Pakistańczyków i Afgańczyków, a za nic w świecie nie chcą się znaleźć w sytuacji Al-Kaidy w Iraku, przeciwko której wystąpiły całe miejscowe społeczności - tłumaczy. - Sądzę, że ta książka świadczy, że to może być początek ich końca.
Źródło: Gazeta Wyborcza