Mimo wakacji dociera do nas poczta z różnych zakątków kraju i świata. Ostatnio zwróciła moją uwagę koperta z kraju, którego ewentualnie mamy bronić za pomocą jego tarczy
Pisze „dwóch blondynów z Brooklynu”: „Panie redaktorze, jesteśmy tu na Greenpoincie prawie legalnie. Nie robimy już przy azbeście, a nasze kobity nie chodzą na domki. Mamy troka i trochę bawimy się w bilderkę. Mieszkamy dość wygodnie, czysto, bez kakroci. Ale martwi nas, że jak kiedyś wysyłaliśmy do Polski sto baksów, to rodzinie starczało na miesiąc. A teraz tylko się śmieją z naszych pieniędzy. Jak przyjechał kuzyn Zdzisiek, to jeździł taksówkami, wszystkim stawiał, a na lotnisko jak jechał, to miał tyle zakupów, że ledwie do naszego troczka się z tym zabrał. Czy my przypadkiem nie wychodzimy na frajerów? Przecież każdy chce być w Ameryce. Pamięta pan piosenkę Genesis »Illegal Alien «”?
Drodzy blondyni, oczywiście, że pamiętam. Ale pamiętam też, że została wydana w 1983 roku, czyli ćwierć wieku temu. To i owo się od tamtego czasu zmieniło.
Got out of bed, wasn't feeling too good
Wstałem z łóżka, nie czułem się zbyt dobrze
With my wallet and my passport, a new pair of shoes
Z portfelem, paszportem i nową parą butów
The sun is shining so I head for the park,
Słońce świeci, więc ruszam do parku
With a bottle of tequila, and a new pack of cigarettes
Z butelką tequili i świeżą paczką papierosów
I got a cousin and she got a friend,
Moja kuzynka ma przyjaciółkę
Who thought that her aunt knew a man who could help
Która myśli, że jej ciotka zna kogoś, kto może pomóc