To zwycięstwo Andrzeja, który ani przez chwilę nie dał nadziei Łukaszence, że się pokaja. Zwycięstwo białoruskich opozycjonistów, którzy pozbierali się po masowych represjach pół roku temu i znów wyszli na ulice w pokojowych demonstracjach. Zwycięstwo przyjaciół Andrzeja, którzy mimo zatrzymań byli zawsze pod salą sądową. I zwycięstwo państw, organizacji praw człowieka, dziennikarzy, wszystkich ludzi dobrej woli, którzy protestowali przeciwko uwięzieniu Andrzeja i represjom wobec białoruskich opozycjonistów.
Zawsze znajdą się nieliczni niezłomni, tacy jak Andrzej, którzy odważą się zaprotestować przeciw dyktaturze. Przegrywają, gdy pozostaną samotni. Andrzej ani przez chwilę samotny nie był. I najważniejsze - nie był samotny na Białorusi. Dyktatura zawsze w końcu się cofa, gdy walczący o wolność potrafią być solidarni.
Źródło: Gazeta Wyborcza