http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pocałunek Almanzora

Dawid Warszawski
2012-02-07, ostatnia aktualizacja 2012-02-07 17:20

Reżimy oparte na przemocy przekazują ją tym, którzy je obalają siłą, jak w śmiertelnym pocałunku Almanzora. To nie znaczy, że nie należało ich obalać

Dawid Warszawski
fot. AG
Dawid Warszawski
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Przed sądem wojskowym w stolicy tego arabskiego kraju stanęło właśnie 41 cywili oskarżonych o udział w "zbrojnych bandach" walczących z obecnym rządem. Proces odroczono, bo obrona błagała, by postępowanie toczyło się przed cywilnym trybunałem. Wniosek ma być rozpatrzony. Nie wiadomo tylko, jak zagwarantować bezpieczeństwo oskarżonych - syn osobistości podejrzewanej o sympatie dla przeciwników reżimu odebrał z kostnicy ciało ojca w dzień po tym, gdy został on wezwany na przesłuchanie. Ciało było zakrwawione, palce u nóg nie miały już paznokci. Ze względu na nagminność tortur Lekarze bez Granic przestali pracować w jednym z miast. Uzbrojeni przeciwnicy reżimu opanowali prowincjonalne miasto znane z wrogości wobec rządu - siły rządowe odbiły je, używając ciężkiej artylerii. Liczba ofiar nieznana.

Czytelnicy, którzy pomyślą, że powyższy przegląd wydarzeń tyczy się Syrii, będą w pełni usprawiedliwieni - ale tu nie o Syrię, lecz o Libię chodzi. I nie o Libię sprzed roku, lecz z ostatnich dwóch tygodni.

Reżimy oparte na przemocy przekazują ją tym, którzy je obalają siłą, jak w śmiertelnym pocałunku Almanzora. To nie znaczy, że nie należało ich obalać - skala przemocy w Libii po Kaddafim jest jednak znacznie mniejsza niż za jego czasów i niż w Syrii (jeszcze) za Asada. Co więcej, jest spora szansa, że niektórzy sprawcy zbrodni staną przed sądem, zwłaszcza gdy obecne władze tymczasowe zostaną zastąpione przez pochodzące z wyboru.

Mniej przemocy i bezkarności to może mało porywające hasło, ale realistycznie żadna zwycięska rewolucja nie może zaofiarować więcej. Ale na sztandarach wypisuje przecież zawsze co innego: wolność, sprawiedliwość, niepodległość. To nie cynizm. To nadzieja. Nadzieja, bez której nawet hasło: "Mniej zła" byłoby trudniejsze do zrealizowania.

Tyle tylko, że takie rozumowanie niewiele znaczy dla tych, którzy mają podstawy sądzić, że dla nich akurat zwycięstwo rewolucji oznaczać będzie więcej zła: dla zwolenników reżimu i dla tych, których reżim chronił.

Mniejszości z reguły mają w dyktaturach mało wyboru, będą albo prześladowane, albo uprzywilejowane. Reżim albo rzuci je na pożarcie swym poddanym, dając skrzywdzonym szansę, by pomścili się, krzywdząc innych, albo ochroni je przed przemocą tłumu, wiedząc, że w zamian one będą chronić jego, nie z miłości przecież, lecz z wyrachowania.

Ten ostatni scenariusz w różnych okolicznościach dotyczył na przykład Żydów w pierwszych latach PRL, Polaków w ostatnich latach sowieckiej Litwy czy chrześcijan w dzisiejszej Syrii. Gdy Rosja (i Chiny) zawetowała w Radzie Bezpieczeństwa rezolucję potępiającą Asada, syryjscy chrześcijanie rozsyłali sobie życzenia: "Mabrouk" - gratulacje.

Trudno im się dziwić. Upadek arabskich dyktatur był dla tamtejszych chrześcijan katastrofą. Niemal wszyscy uciekli z Iraku, są prześladowani w Egipcie. W reszcie muzułmańskiego świata nie jest lepiej - w Sudanie udało im się oderwać południe kraju od prześladującej ich arabskiej większości po półwieczu wojny. W Nigerii padają ofiarą terrorystów z Boko Haram. Przekonać ich, że powinni zaufać muzułmańskim masom, byłoby równie łatwo, jak do zaufania chrześcijańskim masom nakłonić Żydów w XIX-wiecznej Europie.

W Syrii popierają Asada nie dlatego, że nie widzą rzezi, której jest sprawcą, lecz dlatego, że nie oni padają jej ofiarą. Im bardziej, oczywiście, go popierają, tym bardziej czynią prawdopodobnym to, przed czym w ich oczach Asad ich broni.

Trudno o lepszy empiryczny dowód na słuszność zasady księdza Popiełuszki: "Zło dobrem zwyciężaj". I trudno sobie wyobrazić - w obliczu wszechmocy zła i przeraźliwej bezbronności dobra - mniej sprzyjające okoliczności dla ewentualnych prób wprowadzania jej w życie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 2
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':