http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szczyt nie rozwiązał najważniejszych problemów Unii

Marek Beylin
2012-01-31, ostatnia aktualizacja 2012-01-31 11:31

Po raz pierwszy w swej historii Europa tak wyraźnie nie potrafi sformułować wizji przyszłości

Marek Beylin
fot. AG
Marek Beylin
Unijny szczyt w sprawie paktu fiskalnego przyniósł dwie wiadomości: jedną niejasną, drugą marną. Niejasna wiadomość jest taka, że choć udało się uchronić Unię przed dramatycznym podziałem na Europę silnych państw strefy euro i Europę słabych peryferii, to jednak sam mechanizm erozji Unii nie został powstrzymany. Nie ustał bowiem konflikt - który ujawnił się z całą mocą w kryzysie - między unijną zasadą równości i solidarności wszystkich państw, a postawą najsilniejszych. Zwłaszcza Francji (lecz nieobcą także Niemcom), że walka z kryzysem wymaga odrębnych porozumień międzyrządowych, bo same mechanizmy Unii już nie wystarczą.

Od miesięcy wielu komentatorów w Europie ostrzegało, że ratowanie euro może zatopić Unię, bo wzmagają się pokusy, by w imię skuteczności tworzyć odrębne i konkurencyjne wobec UE kluby państw. Ta groźba wciąż pełza w Europie, choć poniedziałkowy szczyt nieco ją osłabił. Jest w tym zasługa premiera Tuska, który przyczynił się do tego, by pakt fiskalny nie wywędrował całkiem z Unii.

Ale szczyt nie rozwiązał najważniejszych problemów: Co dalej z kryzysem i co dalej z Unią? Europa wisi na włosku - powtarzają komentatorzy i politycy. Nie pomagają jej absurdalne pomysły Berlina, by ustanowić w Grecji komisarza kontrolującego tamtejszy rząd. Nasilają jedynie chaos i nieufność społeczeństw wobec UE. Ta zaczerpnięta z innych czasów propozycja pokazuje przede wszystkim, że Europa nie ma pomysłów na to, jak walczyć z kryzysem, zachowując unijne reguły. Nie ma też żadnej idei przyszłości, jaką mogłaby przekonywać europejskie społeczeństwa, że cięcia i dyscyplinowanie finansów posłużą czemuś bardziej atrakcyjnemu, niż jedynie zaspokojenie żądań rynków. To jest ta marna wiadomość ze szczytu. Po raz pierwszy w swej historii Europa tak wyraźnie nie potrafi sformułować wizji przyszłości. A właśnie wspólne budowanie przyszłości stanowiło ważne spoiwo unijnych narodów. O tej odsłonie kryzysu mówi się rzadziej, lecz na zagraża ona istnieniu UE nie mniej, niż sam kryzys ekonomiczny.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':