Palikot jest największym skarbem Komorowskiego, wnuka pirata znad Wołgi, który konkuruje z Sikorskim z dworu Chobielin w Polsce. Panowie stanęli w szranki, delikatnie się podszczypując. Komorowski wytyka Sikorskiemu, że nie był na nieformalnym posiedzeniu szefów
MSZ Unii w Kordobie, a ten drugi Komorowskiemu, że trzyma projekt ustawy w sprawie in vitro w zamrażarce.
Pan premier darował Palikotowi krnąbrne zachowanie wobec Sikorskiego, któremu Palikot imputował, że jest kandydatem
PiS. Ale teraz chyba cierpliwość Tuska się skończyła. Sprawdzi, czy to, co robi Palikot, jest przekroczeniem granic przyzwoitości czy głupotą. Stwierdził, że Palikot ma za długi jęzor i w polityce nie ma miejsca dla takich ludzi.
To jest chyba czerwone światło dla "skarbu" Bronisława Komorowskiego i Palikot postanowił zamilknąć. Nie będzie nam świecił medialnie przez dwa tygodnie, do ogłoszenia wyników prawyborów. Nie będziemy mogli słuchać cudownych refleksji na temat Grzegorza Schetyny czy Sikorskiego, przez których mają spadać notowania Platformy - ma już w sondażach nie 58 proc., ale tylko 51.
Nie dowiemy się, co Palikot myśli na temat braci Kaczyńskich i ich kartek, które obywatele wysłali na jego wezwanie do Jarosława - widokówek z Egiptu. Jak wiemy dzięki Jackowi Kurskiemu, pan prezes Kaczyński na plaży był ostatnio w 1966 r. i stąd akcja młodzieżówki Partii Demokratycznej, która postanowiła kupić prezesowi bilet do Egiptu, ale tylko w jedną stronę. Szkoda, że starsi koledzy nie uświadomili młodszym, że bilet w jedną stronę kojarzy się z 1968 r.
Nie będziemy wiedzieli, co się dzieje na "folwarku" Schetyny, co słychać w Pałacu Prezydenckim, bo chyba pan Palikot zamilknie również na blogu, a zapewne mógłby coś napisać o wywiadzie Jarosława Gowina, z którego wynika, że to właśnie pan Gowin ułożył się z Romanem Giertychem i dzięki temu Platforma ma podwójną zdobycz z
LPR-u.
Jedną z tych zdobyczy jest wszechpolak, który rzucał kamieniami albo jabłkami, albo jajami w uczestników marszu na rzecz tolerancji. Ciekawe, czy pan premier jest na tyle tolerancyjny, że będzie patrzył na te transfery łagodnym okiem? Na boisku jest wszystko możliwe, ale czy w polityce też?
Jeżeli zwycięży Komorowski, wnuk pirata, z Radosławem Sikorskim z dworu Chobielin, to co powie Palikot? Do tej pory chwalił się, że to dzięki niemu Komorowski wygrywa z Sikorskim. Przecież będzie milczał przez dwa tygodnie. Wiemy, co powie, jeśli Komorowski przegra: - To przez spoczynek mojego "długiego jęzora".