http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prokurator nie ma sobie nic do zarzucenia

Jarosław Kurski
2010-02-12, ostatnia aktualizacja 2010-02-12 23:19

Dlaczego prokuratorzy, którzy mają stać na straży interesu społecznego, ten interes sami naruszają? - komentarz Jarosława Kurskiego

Jarosław Kurski
fot.
Jarosław Kurski
Bezpodstawne oskarżenie, 11 miesięcy aresztu, bankructwo firm, 300 ludzi na bruku, społeczna infamia, wyjęte z życia wiele lat, trauma rodzin, w końcu - po siedmiu latach upokarzającego śledztwa - umorzenie sprawy, bo nie było przestępstwa. Prokuratorzy nie mają sobie nic do zarzucenia.

Bananowa republika? Południowoamerykańska junta? Nie. Kraków, Polska, rok 2010.

Lech Jeziorny i Paweł Rey - dwóch przedsiębiorców z solidarnościową kartą - byli niszczeni przez prokuraturę demokratycznej Polski. Siedząc w "internacie", czekali na tę Polskę. No i się doczekali.

Ta sama krakowska prokuratura niszczyła przez 17 lat Janusza Lewandowskiego - drugiego obok Balcerowicza ojca polskiego kapitalizmu. Ta sama prokuratura zniszczyła życie i firmę Romana Kluski, właściciela Optimusa.

Dlaczego prokuratorzy, którzy mają stać na straży interesu społecznego, ten interes sami naruszają? Dlaczego nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za ciężkie błędy? Jeśli nie nastąpią radykalne zmiany w prawie o prokuraturze, na kolejny dramat nie trzeba będzie długo czekać.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    30 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':