http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dyrektor Parku powinien przeprosić

Adam Wajrak
2010-01-12, ostatnia aktualizacja 2010-01-12 12:38

Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego wyraźnie się miota w sprawie decyzji otwarcia nowych terenów dla narciarzy. Jeszcze parę dni temu można było przeczytać, że we wtorek dyrektor TPN Paweł Skawiński oficjalnie ogłosi otwarcie nowych terenów. Dziś zamiast tego na stronach internetowych parku jest informacja, że decyzji nie ma i trzeba poczekać na analizy i badania

Adam Wajrak
fot. Jacek Piotrowski/AG
Adam Wajrak
ZOBACZ TAKŻE
Szkoda tylko, że mleko się rozlało. Dyrektor Paweł Skawiński zdążył dokładnie opowiedzieć prasie, że narciarze dostaną powiększone tras w rejonie Kasprowego Wierchu. Z obecnych ok. 25 ha - w Kotłach Gąsienicowym i Goryczkowym - do ponad 30 ha. Dodatkowe 6 ha ma zostać wyznaczone na zboczach dwóch szczytów znajdujących się po obu stronach Kasprowego Wierchu: Pośrednim Wierchu Goryczkowym na zachodzie i Beskidzie na wschodzie. Głównie dla tak zwanego narciarstwa freeride'owego. Taki narciarz nie potrzebuje ubitych przez ratraki tras i wyciągów i na pierwszy rzut oka jest o niebo lepszy dla przyrody od narciarza wyciągowego. Tylko, że tak niekoniecznie musi być. Freeride'owy narciarz włazi w teren gdzie zwykły narciarz w nie dał by sobie rady, tam gdzie szukają spokoju górskie zwierzęta.

Na zeszłorocznym Europejskim Kongresie Ochrony Przyrody w Pradze naukowcy ze Szwajcarii pokazywali niezwykle ciekawe badania pokazujące wpływ narciarstwa uprawianego poza nartostradami na cietrzewie i głuszce. Dla tych ptaków zima to krytyczny okres. Stres wywołany szusami może oznaczać, że w najlepszym wypadku w gorszej kondycji przystąpią do godów. Szwajcarzy, którzy żyją ze sportów zimowych coraz częściej decydują na zamykanie terenów dla narciarzy jeżeli ma być to groźne dla cietrzewi, których w Alpach jest o wiele więcej niż w Polsce

W Tatrach mamy obydwa gatunki, a w pobliżu udostępnionego obszaru żyją cietrzewie i wcale nie jest wykluczone, że nie zostaną wyparte przez narciarzy jeszcze dalej. Tymczasem w innych regionach kraju coraz większe środki przeznaczamy na ratowanie tego ginącego gatunku z marnym zresztą skutkiem. W pobliżu żyją też świstaki, które przecież budzą się gdy narciarze jeszcze jeżdżą.

Dyrekcja Tatrzańskiego Parku popełniła błąd. Nie ogłasza się nic i nie obiecuje, póki nie ma się pewności, że wszystko jest przeprowadzone zgodnie z prawem i jest bezpieczne dla przyrody. Parki narodowe to nie instytucje, które mają promować narciarstwo. Ich zadanie polega przede wszystkim na ochronie przyrody. Czy to oznacza, że parki narodowe należy zamykać i nie udostępniać? Wcale nie. Najpierw jednak trzeba przeprowadzić zgodną z unijnym i naszym prawem ocenę oddziaływania na środowisko (Tatry to obszar Natura 2000), poddać ją publicznej krytyce i wykazać, że nie ma zagrożenia dla przyrody. Na tej podstawie można podejmować decyzję i ogłaszać ją w mediach. Zostało to zrobione odwrotnie, od końca, co wywoła tylko zamieszanie. Narciarze będą chyba musieli obejść się w tym sezonie smakiem, bo takie analizy i możliwość zgłaszania do nich uwag trwa dość długo. Gdyby zrobiono je podejrzanie szybko i decyzja byłaby korzystna dla narciarzy, trudno byłoby nie oprzeć się wrażeniu, że robiono je z tezą. Tak by zgadzały się z tym, co dyrektor ogłosił. Jeżeli zaś trasy nie zostaną otwarte to narciarze podniosą krzyk, że dyrekcja uległa ekologom.

Dyrektor ma kłopot, który sam sobie stworzył. Musi się z nim uporać. Najlepiej będzie, jeśli zacznie od tego, że wszystkich przeprosi za zamieszanie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 24 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    32 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':