Kiedy "Gazeta" pisała o "Łowcach nieszczęść", zaproponowała, co powinno się znaleźć w kodeksie dobrych praktyk kancelarii odszkodowawczych. Zawierał zakazy nachodzenia poszkodowanych w szpitalach, płacenia za ich dane osobowe lekarzom, pielęgniarkom, służbom ratowniczym czy firmom pogrzebowym. Za nieetyczne uznaliśmy prowizje powyżej 20 proc., i te pobierane od rent. I co najważniejsze, że kancelarie będą ponosić odpowiedzialność prawną i finansową za błędy w trakcie prowadzenia spraw. Wtedy wiceprezes Europejskiego Centrum Odszkodowań (EuCO) za pomysł nas pochwalił i zapowiedział, że jego firma będzie nad kodeksem pracowała.
Rzeczywiście. Wczoraj EuCO przedstawiło "Projekt kodeksu dobrych praktyk firm odszkodowawczych w Polsce". Zrobiło to za zamkniętymi drzwiami i tylko dla wybranych firm odszkodowawczych. Przedstawicieli tych, których nie zaprosili, nie wpuszczono na salę. To miał być "okrągły stół". Pomyślałam, że jeśli prezes tak bardzo chwalił "Gazetę" za wkład w naprawę tego rynku, że przynajmniej będę mogła przyjść na spotkanie. W biurze prasowym usłyszałam jednak, że jest to spotkanie robocze. Jak widać, też poufne.
Wiem, że w projekcie EuCO nie skorzystało z naszych podpowiedzi i poszło w kierunku płomiennych deklaracji o uczciwości, społecznej misji i odpowiedzialnym biznesie. A czy za zamkniętymi drzwiami dyskutowano o pielęgniarkach - agentkach, takich jak opisywana dzisiaj Ilona Z.?
Źródło: Gazeta Wyborcza