http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wdowy górnicze powinny dostać renty

Wojciech Czuchnowski
2009-09-25, ostatnia aktualizacja 2009-09-25 16:33

To prawda, że dożywotnia renta po małżonku, który zginął w pracy, powinna przysługiwać wszystkim wdowom i wdowcom, niezależnie od zawodu. Ale wdowy górnicze powinniśmy potraktować wyjątkowo.

Wojciech Czuchnowski
fot.
Wojciech Czuchnowski

Kolejne przywileje dla wybranej branży nie rozwiążą żadnego problemu . Lepiej zwiększyć wydatki na bezpieczeństwo w kopalniach niż rozszerzać kolejne emerytalne przywileje. - komentują Leszek Kostrzewski i Piotr Miączyński



Uważam, że wdowy po górnikach, którzy zginęli w kopalniach powinny mieć prawo do dożywotniej renty po mężu. 10 lat temu, przy okazji reformy systemu emerytalnego, niesłusznie zniesiono ten przywilej. Teraz - spośród ok. tysiąca górniczych wdów - 39 straciło lub wkrótce straci rentę. Ich dzieci są pełnoletnie a one mają po czterdzieści kilka lat. O kilka lat za mało, by w myśl nowych przepisów nadal dostawać świadczenie po zmarłym mężu. Za dużo by znaleźć godziwą pracę i wypracować sobie jakąkolwiek sensowną emeryturę.

Pod moim tekstem o "problemie 39 wdów" (piątkowa "Gazeta Wyborcza") rozpętała się na wyborcza.pl dyskusja (przejdź na forum >>), w której większość uczestników była przeciwna uprzywilejowanemu traktowaniu wdów po górnikach. Pisano: jeżeli dożywotnia renta, to dla wszystkich wdów - po robotnikach budowlanych, rolnikach, rybakach, marynarzach itp. Pytano też dlaczego kobiety, które teraz tracą renty, nie znalazły sobie pracy (jak inne wdowy) i dlaczego ich mężowie nie ubezpieczyli się na wypadek śmierci.

Nie znam odpowiedzi na te pytania. Wiem, że Śląsk jest ostatnim miejscem w Polsce, gdzie zachował się model rodziny, w której mąż pracuje, a żona prowadzi dom i wychowuje dzieci. Ten model był i jest powszechnie akceptowany a nawet opiewany w filmie czy literaturze. Kto nie zna specyfiki niebezpiecznej i ekstremalnie ciężkiej pracy górnika, nie zdaje sobie sprawy z tego, że górnicze rodziny mogą funkcjonować tylko w taki właśnie sposób. Żony górników nie mają szans na zatrudnienie. Pracę mają w domu: przy dzieciach i przy mężu.

To prawda, że dożywotnia renta po małżonku, który zginął w pracy, powinna przysługiwać wszystkim wdowom i wdowcom. Nie wiem czy wytrzymałby to nasz system emerytalny. Państwo dla niektórych grup zawodowych robi wyjątki. U nas do końca życia mają zabezpieczony byt małżonki poległych policjantów i żołnierzy. Żony górników już nie. A przecież w ten zawód ryzyko i śmierć wpisane są tak samo jak w zawód policjanta i żołnierza. Czujemy to w Polsce i dlatego tak szczególnie traktujemy tragedie w kopalniach.

Potraktujmy też wyjątkowo górnicze wdowy. Albo przestańmy po każdym wypadku udawać, jak bardzo wzrusza nas ciężki los górników.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':