http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Okrutny gość niedzielny

Piotr Pacewicz
2009-09-24, ostatnia aktualizacja 2009-09-24 08:35

Obrońcy życia nienarodzonego nie myślą, jak czuje się dziewięcioletnie dziecko, słysząc, że matka chciała je zabić

Redaktor naczelny ''Gościa Niedzielnego'' napisał, że wyrok odbiera jako atak na wolność słowa i prasy
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Redaktor naczelny ''Gościa Niedzielnego'' napisał, że wyrok odbiera jako atak...
Alicja Tysiąc
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Alicja Tysiąc

Co myślisz o tej sprawie. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Alicja Tysiąc pokonała w Strasburgu polskie państwo, a wczoraj wygrała z katolickim pismem. Interpretacje ideologiczne przesłaniają tu fakty. Co naprawdę się wydarzyło?

1.

Alicji Tysiąc lekarze odmówili dziewięć lat temu przerwania ciąży, mimo że jej trzecia ciąża, po dwóch cesarskich cięciach, groziła pogorszeniem jej stanu zdrowia. Rzeczywiście, po urodzeniu córki wzrok Alicji się pogorszył (z 20 do 26 dioptrii). Ale nie ma jednoznacznych ekspertyz, że to właśnie ciąża wywołała taki skutek - w każdym razie nie były one dostateczne dla Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, do którego odwołała się Alicja Tysiąc.

Nie jest zatem pewne, czy odmowa aborcji naruszała polskie prawo, które zezwala na przerwanie ciąży, gdy zagrożone jest zdrowie kobiety. Nie wiadomo, czy lekarz miał prawo odmówić aborcji.

Tu właśnie - uwaga! - interweniował Strasburg. Trybunał uznał, że winne jest polskie prawo, gdyż brak instancji odwoławczej od decyzji o odmowie aborcji. Alicja Tysiąc odwołać się nie mogła.

Sędziowie Trybunału nie rozstrzygali zatem kwestii, czy miała prawo do aborcji, czy nie. Uznali, że Polska naruszyła "prawo kobiety do poszanowania jej życia prywatnego"; czytaj: do zgodnego z prawem potraktowania jej przypadku. I nakazał Polsce wypłacić odszkodowanie za złe prawo, którego Alicja Tysiąc stała się ofiarą, a nie za to, że nie mogła dokonać aborcji.

2.

Dlatego właśnie polski sąd uznał wczoraj, że "Gość Niedzielny" nie napisał prawdy, twierdząc, że "mama [Alicja Tysiąc] otrzymuje nagrodę za to, że bardzo chciała zabić swoje dziecko, ale jej nie pozwolono". Polska musiała przecież wypłacić odszkodowanie - powtórzmy - nie za odmowę aborcji, tylko za złe prawo.

"Gość Niedzielny" kłamliwie przedstawił fakty i poniósł karę. Wolność słowa nie obejmuje bowiem kłamstwa, choćby cel był szlachetny.

3.

Ale wyrok katowickiego sądu idzie dalej. Sąd uznał bowiem, że "Gość Niedzielny" bezprawnie naruszył też dobra osobiste Alicji Tysiąc, gdyż "używając języka nienawiści, spowodował jej ból i krzywdę". Sąd uznał, że w tym przypadku jedna wartość (ochrona godności kobiety) przeważa nad inną (wolność wypowiedzi).

4.

Logika sądu jest taka: w ramach wolności słowa wolno o aborcji mówić językiem skrajnym, nawet prównując przerywanie ciąży do Holocaustu (co robił m.in. Jan Paweł II, gorący obrońca życia nienarodzonego), ale tylko gdy krytyka dotyczy zjawiska ogólnego i jest sporem światopoglądowym. Nie wolno takich zarzutów odnosić do konkretnego człowieka.

Wolno więc powiedzieć, że aborcja to morderstwo albo że in vitro to morderstwo naszych nienarodzonych braci czy sióstr, ale nie wolno powiedzieć, że matka czy bezpłodna para są mordercami.

I odwracając przykład: można powiedzieć, że zakaz używania prezerwatyw propagowany przez Kościół katolicki wobec epidemii AIDS w Afryce oznacza wyrok śmierci dla tysięcy ludzi. Ale nie wolno powiedzieć, że konkretny katolik ma krew Afrykanów na rękach.

5.

Wyrok sądu dotyczy tej konkretnej sprawy i nie można z niego czynić uniwersalnej zasady. Inaczej trzeba chronić dobra osobiste osoby publicznej czy mniej osobiście zaangażowanej w sprawę (np. lekarza dokonującego aborcji), a inaczej matki, której zarzuca się zamiar zabójstwa własnego dziecka.

W każdym przypadku sąd musi zważyć, ile w oskarżeniach, nawet najbardziej bezwzględnych, jest argumentacji i uogólnienia, a ile nienawiści do konkretnej osoby. Tym razem sąd nie miał watpliwości: "To były słowa pogardy, niechęci, napastliwości i nie służą niczemu innemu, jak tylko wyrażeniu tych złych uczuć".

6.

Sąd miał rację. Oskarżenie Alicji Tysiąc o próbę dzieciobójstwa i przyrównywanie werdyktu Strasburga do Zagłady były paskudne. Ale wyrok pozostaje kontrowersyjny. Niech każdy osądzi we własnym sumieniu, czy wolno używać takiej mowy nienawiści.

7.

Alicja Tysiąc chciała przerwać ciążę ("Ja się bałam, bo miałam już dwójkę dzieci. A być niewidomą i wychowywać dzieci? Co innego, gdy jest się osobą niewidomą od początku, to człowiek uczy się z tym żyć. A w tym wypadku pani traci wzrok i co?"). Urodziła jednak zdrową dziewczynkę, którą kocha nie mniej niż pozostałą dwójkę.

Z punktu widzenia obrońców życia nienarodzonego chciała popełnić zbrodnię dzieciobójstwa, bo ci ludzie stalowych zasad nie widzą różnicy między zarodkiem a dzieckiem. Wymagają też od każdej kobiety heroizmu: niech rodzi zgwałcona, niech rodzi upośledzone dziecko - nawet mimo że polska ustawa wtedy dopuszcza aborcję. Nie mają natomiast litości dla życia narodzonego. Nie myślą już, jak czuje się dziewięcioletnie dziecko, słysząc, że matka chciała je zabić.

Fanatyzm ułatwia im tę małą podróż w czasie o dziewięć lat i szepczą dziewczynce do ucha: mama chciała cię zabić.

Nie rozumieją też, jak cierpi matka, jak jest tym wszystkim znękana. Wizja cywilizacji śmierci zaślepia ich, odbiera zwykłą ludzką wrażliwość.

Głęboko chrześcijańska postawa.

8.

Alicja Tysiąc pojechała do Strasburga z rozgoryczenia, że państwo odebrało jej wolność wyboru. Ale także po to, by ratować kiepską sytuację materialną rodziny, w tym najmłodszej córki. A katolickie pismo skarżyła także dlatego, by - jak wyraził to jej adwokat - "Julka mogła przeczytać przeprosiny i pokazać koleżankom, które przeczytały wcześniejsze, wyjątkowo napastliwe artykuły".

9.

Okrucieństwo obrońców życia nienarodzonego jest perfidne. Przyzwolenie dają najwyższe władze Kościoła. Niestety, także prymas Glemp poczuł się zobligowany, by wydac wyrok na Alicję Tysiąc: "Matka skarży lekarzy, że nie wypełnili jej wyroku na swoje dziecko. Otrzymała Polska, polscy lekarze, naganę, karę za to, że uratowali życie".

Wyobrażam sobie taką scenę, oczywiście niemożliwą w rzeczywistości: do prymasa przychodzi Alicja Tysiąc z Julką i prosi o wyjaśnienie. Czy skruszyłyby serce starego kapłana?

10.

Dziesiątki tysięcy kobiet w Polsce dokonują nielegalnych aborcji, ogłoszenia typu "Ginekologia pełen zakres" są na każdym kroku. Zamiast zadbać, by takich nielegalnych zabiegów było mniej - edukując Polaków seksualnie, zapewniając środki antykoncepcyjne - obrońcy życia nienarodzonego w ideologicznym uniesieniu znęcają się nad kobietą i jej dzieckiem. Igrzyska podszyte hipokryzją.

Może dobrze, że przegrali ten proces?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 288 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    219 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':