http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

PiS wciąż walczy na Westerplatte

Dominika Wielowieyska
2009-09-02, ostatnia aktualizacja 2009-09-03 15:52

Jak wyglądałyby obchody 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej, gdyby władzę sprawował PiS? Lista gospodarzy i gości byłaby pewnie krótka: prezydent Kaczyński, premier Kaczyński, może jeszcze ktoś z Ukrainy czy Gruzji. Byłyby gromy i oskarżenia pod adresem Niemiec i Rosji. Tyle tylko, że na świecie pies z kulawą nogą tych gromów by nie zauważył.

Dominika Wielowieyska
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Dominika Wielowieyska

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Jarosław Kaczyński chce izolować Polskę na arenie międzynarodowej i pielęgnować w samotności nasze urazy z przeszłości. Taką wizję zaprezentował na wczorajszej konferencji prasowej: - Jest pytanie o profesjonalizm polskiej polityki zagranicznej. Ta ocena musi wypaść skrajnie negatywnie. Nie ma żadnej odpowiedzi, po co tutaj, w takich warunkach, został zaproszony Putin, który stał się głównym bohaterem tych wydarzeń. Nie dokonano żadnej fundamentalnej zmiany w stosunkach z Rosją, utwierdzono tylko dotychczasową politykę Rosji. Chodzi także o kontekst, co działo się wcześniej i w trakcie, w Moskwie - mówił lider PiS. Wcześniej PiS - jako dyżurny administrator polskich lęków - podsycał też nastroje antyniemieckie.

Jarosław Kaczyński nie przyjmuje do wiadomości, że udział Angeli Merkel i Władimira Putina uczynił z uroczystości na Westerplatte wydarzenie o randze międzynarodowej. Świat - dzięki przemówieniom Lecha Kaczyńskiego i Donalda Tuska - zwrócił oczy na Polskę i na nasze wojenne losy. Polscy przywódcy jak równorzędni partnerzy stanęli obok przywódców Niemiec i Rosji. Polski prezydent i polski premier jasno zadeklarowali, że nie przyjmują putinowskiej wersji historii. Co więcej, po stronie naszej wojennej pamięci stanęła Merkel i przywódcy Zachodu.

Putin, oskarżający inne państwa europejskie za paktowanie z Hitlerem, pozostał osamotniony. Dla głównych graczy europejskich jest oczywiste, że porównywanie paktu Ribbentrop-Mołotow z nieudolnymi próbami ratowania pokoju w Europie jest absurdalne. Dla nich słowa Putina są nie do przyjęcia. Świadczą o tym dobitnie ostatnie komentarze w europejskiej prasie. „Przywódca Rosji poniósł klęskę, próbując zrelatywizować kwestię radzieckiej inwazji na Polskę” - pisze „Financial Times". A „Die Welt" dodaje: „Prawdziwy »nowy pragmatyzm « między Polską a Rosją, którego domaga się Putin, może zaistnieć tylko wówczas, gdy rosyjscy przywódcy przestaną zaciemniać wymiar zbrodni ZSRR oraz jego tymczasowe uwikłanie we współpracę z Hitlerem". „[Rosja] potrzebuje czasu, by dostrzec, że przejęcie odpowiedzialności za błędy i doznaną niesprawiedliwość może być uznane za dowód siły, a nie słabości. To spojrzenie musi wyjść przede wszystkim od rosyjskiego społeczeństwa i jego przywódców. Fałszowanie historii, jakie miało miejsce w minionych tygodniach, i zadziwiająca ustawa przeciwko krytyce roli Armii Czerwonej nie dają powodów do optymizmu" - czytamy w „Tagesspiegel".

"Daily Telegraph" w komentarzu napisał, że "Polakom należą się przeprosiny ze strony Rosji, ponieważ żadne inne państwo nie wycierpiało w tej wojnie więcej niż Polska". "Le Figaro" zauważa, że Polska nie doczekała się potępienia stalinowskich zbrodni. Inne gazety relacjonują ten polsko-rosyjski spór o historię, dzięki czemu Europejczycy znów usłyszeli o sojuszu ZSRR z Hitlerem. Nie bez przyczyny dziennik "Izwiestia" napisał: "Rozmowy z Polakami i w ogóle cała atmosfera uroczystości w Gdańsku potwierdziły, że podobnie jak w 1939 r. Rosja ma niewielu sojuszników w Europie". A jednocześnie wielu Rosjan, którzy na żywo oglądali wystąpienia na Westerplatte, mogło zszokować to, że Putin definitywnie potępił pakt Ribbentrop-Mołotow. Wcześniej słyszeli przecież, że ten pakt był dowodem politycznej mądrości Stalina.

Bilans obchodów jest jak najbardziej pozytywny. Polska 1 września 2009 r. przypomniała światu o swojej historii i zaprezentowała się jako państwo, które potrafi rozmawiać z potężnymi sąsiadami o przeszłości. Bez zacietrzewienia.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 31 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    67 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':