http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sobota prasująca

Rafał Kalukin
2009-07-24, ostatnia aktualizacja 2009-07-24 22:54

Rafał Kalukin
Fot. Igor Morye / AG
Rafał Kalukin
Piotr Gursztyn zmartwił się na łamach "Dziennika": Kupcy z warszawskiego KDT mają pecha, że wybrali sobie nieodpowiedniego przeciwnika i zły czas. Gdyby tłukli się dwa lata temu z pisowską władzą, to cieszyliby się takim samym uwielbieniem jak pielęgniarki z "białego miasteczka". (...) Widać są protesty słuszne i niesłuszne.

Zadał sobie nawet Gursztyn nieco trudu, by w archiwum znaleźć dowody "uwielbienia" redaktorów "Wyborczej" dla protestu pielęgniarek. Co prawda pielęgniarki z nikim się wówczas nie "tłukły", ale nie czepiajmy się drobiazgów. Bardziej zastanawia, czemu Gursztyn poszukiwał dawnych tekstów "Gazety" o pielęgniarkach, a nie o KDT? Gdyby poszedł najprostszą drogą, odkryłby, że zawsze występowaliśmy przeciwko kupieckiemu blaszakowi w sercu stolicy. I za Piskorskiego, i za Kaczyńskiego, i teraz za Gronkiewicz-Waltz.

Cóż, nie pasowałoby wtedy Gursztynowi do tezy... A teza, jak wiadomo, rzecz święta.

Tak zabija się w Polsce prawo i marzenia - wzruszył się z kolei na swym blogu (salon24.pl) dziennikarz "Rzeczpospolitej" Wojciech Wybranowski.

Kupcy walczą o przestrzeganie prawa. O swoje podstawowe, zagwarantowane konstytucją RP i międzynarodowymi paktami prawa. Prawo do pracy, prawo do nietykalności i nienaruszalności własności osobistej, a także, a może przede wszystkim - prawo do prowadzenia działalności gospodarczej. A co za tym idzie - prawo do zarabiania na życie, na siebie, na swoje dzieci. Dzisiaj to prawo łamią ochroniarze i urzędnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Pocieszmy się, że prawo do wypisywania idiotyzmów szczęśliwie nie zostało jeszcze podeptane. Zwojom mózgowym red. Wybranowskiego komornik na razie nie straszny. Nieco inne, choć równie kreatywne spojrzenie na rolę prawa, zademonstrował na łamach "Rzeczpospolitej" Rafał Ziemkiewicz:

Pani prezydent Warszawy i jej urzędnicy starają się zredukować całą sprawę do sporu prawnego: był wyrok sądu, więc trzeba go było wykonać, i nie ma dyskusji. Nie zgadzam się z argumentacją opartą na takim ślepym prawniczym rygoryzmie. (...) Stosowanie prawa tylko wobec niektórych (a każdy przyzna, że stanowczość okazana wobec kupców jest w III RP wyjątkiem, nie regułą) bynajmniej nie uczy obywateli szacunku dla niego, a wręcz przeciwnie. Nie każdy wyrok sądu jest sprawiedliwy (...) i są sytuacje, gdy w imię interesu społecznego mądrzej byłoby się od egzekwowania wyroku powstrzymać.

Słowa zaskakujące w ustach piewcy "silnego państwa" opartego na "prawie i sprawiedliwości". Dowiedzmy się zatem, o jakim to interesie społecznym pisze Ziemkiewicz:

Po pierwsze KDT był źródłem utrzymania dla ponad 2,5 tysiąca ludzi. Był przy tym przedsięwzięciem wspólnym drobnych, rodzimych przedsiębiorców, jakich rozsądek nakazuje ze wszystkich sił wspierać (...). Po drugie KDT był realną i wygodną dla warszawiaków konkurencją wobec drogich galerii handlowych.

To może warto pójść jeszcze dalej i zastanowić się nad odbudowaniem Stadionu Dziesięciolecia, ale tym razem w centrum Warszawy? Jeszcze więcej przedsiębiorców znajdzie zatrudnienie niż w KDT. A jaka wygoda dla warszawiaków!

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':