"Naród za kobietami" - oznajmia piątkowa "Gazeta Wyborcza", bo aż 61 proc. Polaków jest za parytetem dla kobiet na listach wyborczych. Dlaczego? Prof. Janusz Czapiński: - Polacy są zdegustowani polityką. Chcielibyśmy zmiany proporcji płci w nadziei, że kobiety nie walczyłyby o władzę w tak żenujący sposób jak mężczyźni. Będzie więcej kobiet, to złagodzą się obyczaje.
Potwierdzenia tej tezy szukam w piątkowych gazetach. I oto:
Michał Boni [mężczyzna - przyp. aut.] ogłosił, że wykreśla z budżetu 80 mln zł na program spoleczny Banku Światowego. Pieniądze pomagały małym gminom walczyć z bezrobociem, biedą, alkoholizmem czy niepełnosprawnością. Sporo udało się już zrobić. W gminach powstały przedszkola, świetlice środowiskowe, kluby seniora, boiska. Małgorzata Salacha [kobieta], wójt Kołaczyc w Podkarpackiem wymyśliła nawet, że latarnie uliczne w jej wsi będą zasilane z baterii słonecznych. A teraz okazuje się, że pieniędzy nie będzie. Gminy się jednoczą. Do ministerstwa pracy i ministerstwa finansów wysłały już 400 faksów. Gdyby odebrać pieniądze górnikom [mężczyźni], pewnie by przyjechali do stolicy i wywalczyli swoje siłą. A - jak czytam w "Gazecie Wyborczej" - Iwona Przewor [kobieta], konsultantka programu z Lublina zapowiada: - Nie będziemy protestować i blokować dróg. Chcemy pokazać, co dobrego zrobiliśmy, to cała wartość programu.
Anna Cugier-Kotka [kobieta], aktorka ze spotów PO i PiS też nie zamierza walczyć. Chce wyjechać z kraju - donosi "Rzeczpospolita". Chodzi o incydent, do jakiego doszło w budynku warszawskiego sądu. Zdaniem aktorki wszystko wyglądało inaczej niż to przedstawiają media: - To był jeden policjant, który zaczął mnie obezwładniać w brutalny sposób. (...) Trzykrotnie przewrócił mnie na podłogę. Tak się z kobietą nie postępuje. Wykręcał mi rękę, a ja go drasnęłam długopisem, który miałam w dłoni. Zrobiłam mu kreskę długości ok. 5 cm. Broniłam się, miałam do tego prawo wobec tak brutalnego postępowania policjanta. (...) Niestety takie jest w Polsce prawo, że policjant może mnie poszarpać, nabić mi siniaki, wykręcić rękę, dodam, że jestem w 2 miesiącu ciąży - jemu wolno, a obywatel nawet nie może się bronić. (...) Zostałam zaszczuta i sponiewierana. Nie zasługuję na takie traktowanie. Wkrótce złożę oświadczenie, w którym wyjaśnię, jak to wszystko naprawdę wyglądało oraz jaka była historia mojego udziału w kampanii PiS. A potem wyjeżdżam z kraju.
Winni: agresywny policjant [mężczyzna] i dziennikarz [mężczyzna], który oczernił aktorkę w "Dzienniku".
W "Rzeczpospolitej" o plotce, że "Michael Jackson żyje i ma się dobrze". Wielu w nią uwierzyło. Rzecz analizuje prof. Dionizjusz Czubala, który plotkami i legendami miejskimi zajmuje się od lat.
Dlaczego ludzie wierzą, że Jackson [mężczyzna] żyje, a nie chcą uwierzyć, że księżna Diana [kobieta] wcale nie zginęła? Płeć nie ma tu nic do rzeczy. "Żeby plotka obiegła świat, potrzebna jest niejasna i tajemnicza atmosfera wokół samego bohatera i jego śmierci. Muszą zaistnieć jakieś nadzwyczajne, trudne do wytłumaczenia okoliczności. W przypadku księżnej Diany tego zabrakło. Co innego, jeśli chodzi o Jacksona. Poza tym żeby plotka się przyjęła, potrzebny jest jakiś pierwiastek wiarygodności. Plotki zupełnie niewiarygodne są ośmieszane i nikt nie chce w nie wierzyć" - mówi profesor.
Co ciekawe, zarówno kobiety jak i mężczyźni w równym stopniu wierzą w plotki. "Wszyscy jesteśmy dotknięci tą skazą. O tym, że latające spodki istnieją, przekonywał mnie nawet jeden profesor" - zapewnia prof. Czubala.
A na Śląsku chwalimy mężczyznę. W katowickiej "Gazecie Wyborczej" z radością donosimy, że powstała pierwsza w Polsce praca licencjacka poświęcona kazaniom ks. Eugeniusza Burzyka, znanego bielskiego kaznodziei, który ma tę zaletę, że nigdy nie przynudza w kościele. O sobie mówi, że "kaznodzieja musi być jak rewolwerowiec, który wchodzi i rozwala wszystkich". Ks. Burzykowi wystarczą czasami trzy minuty.
Każdy, kto nie może wysiedzieć na niedzielnej mszy, powinien podsunąć swojemu proboszczowi jedną z książek ks. Burzyka, np.,,Krótsze od najkrótszych" oraz ,,Po pierwsze nie nudzić". To zbiór krótkich kazań na cały rok liturgiczny. A kto jest w pobliżu, może wstąpić do kościoła pw. św. Barbary w Mikuszowicach Krakowskich, gdzie ksiądz swoje kazania wygłasza. Pozostali mogą je sobie poczytać na stronach:
www.diecezja.bielsko.pl oraz na
www.slowo.pl.
Mógłbym jeszcze długo przytaczać przykłady, że kobiety łagodzą obyczaje (a czasami wcale nie), mówią mądrzej (ale czasami lepiej wypadają mężczyźni), że mężczyźni też plotkują (ale równie często robią to kobiety), że to faceci nie oddają pola (ale wcale nie tak rzadko nie ustępuje kobieta).
Dlatego warto w piątkowych dziennikach zatrzymać się nad apelem kobiet, które wołają: "Zdecydowanie sprzeciwiamy się wprowadzaniu parytetów dotyczących 50 procent udziału kobiet w parlamencie, rządzie, nauce. Takie rozwiązanie zamiast promować kobiety, sugeruje, że nie są one na tyle zdolne i przedsiębiorcze, aby samodzielnie, bez dodatkowego wsparcia osiągać sukces".
I posłuchać Monikę Olejnik. W "Gazecie Wyborczej" dokłada ona Piotrowi Pacewiczowi, który "wymarzył sobie, że kobieta - nieważne, czy mądra, czy głupia - powinna być prezydentem". I postuluje, by "kandydatem na fotel prezydenta była osoba inteligentna, mądra i niekonfliktowa, niezależnie od płci".