W "Naszym Dzienniku" ks. Rydzyka wielki artykuł "Chinatown nad Wisłą" ostrzegający przed inwazją emigrantów z Azji, głównie z Chin. "Sinolodzy przyznają", że jeśli w Polsce powstanie duża chińska mniejszość, to będzie ona akcentowała swoją odrębność nie tylko z powodów rasowych. Ogromne znaczenie mają różnice kulturowe i obyczajowe, które sprzyjały tworzeniu odrębnych chińskich dzielnic. Może to wywoływać potencjalne konflikty z Polakami. Już teraz część naszych firm skarży się, że Chińczycy przejmują ich biznes; kiedyś np. byli dla nas dostawcami części komputerowych, a teraz sami je sprowadzają i sprzedają w Polsce. Policja z kolei obawia się napływu razem z imigrantami chińskiej mafii, co widać zwłaszcza w USA i niektórych krajach zachodnich" - ostrzega Nasz Dziennik.
Zastanawiam się, co by się działo na łamach "Naszego Dziennika" i - na 99 proc. - w "Rzeczpospolitej", gdyby tekst z takimi tezami ukazał się w Niemczech czy Anglii, a dotyczył emigrantów z Polski? Ogólnonarodowy alarm! Gromy publicystyczne i nawoływanie do potępienia wrogów Polski.
Pewnie to przypadek, ale poniżej tekstu w "Naszym Dzienniku" reklama Skoku Stefczyka: "Skok Stefczyka przeciwko wykluczeniu finansowemu Polaków!".
Brawo za odwagę!
W "Naszym Dzienniku" także ciekawy materiał śledczy, który demaskuje hipokryzję polityka. "Na potrzeby kampanii wyborczej z - jak sam mówi - z "Radiem Maryja na czole - idzie jako kandydat Libertasu w marszu dla życia i rodziny. A dziś jako współwłaściciel niszowego Radia Hobby z zapałem godnym lepszej sprawy firmuje inicjatywy Jerzego Owsiaka. Kto wspina się na himalaje hipokryzji? Artur Zawisza" - wyśledził "Nasz Dziennik".
Dobrze skonstruowany donosik....
A "Rzeczpospolita" brnie w obrażaniu gejów. Tym razem sprawą głośnego rysunku pana z kozą Andrzeja Krauzego i głupawego tekstu Macieja Rybińskiego zajął się sam redaktor naczelny Paweł Lisicki. "Nie interesuje mnie kto z kim i jak sypia. (...) Obłudnicy leją teraz krokodyle łzy nad rzekomo zranionymi uczuciami gejów. A ja bardziej się martwię o doznania tych, których zmusza się coraz częściej do oglądania przebranych za księży mężczyzn z zawieszonymi zamiast krzyżów penisami. Ot, kwestia smaku".
No właśnie.
"Polska" zaś informuje, że "Po Libertasie zostały same długi".
Źródło: Gazeta Wyborcza