Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
Kaczyński nie chciał wchodzić w konflikty:
Lis: - Czy rząd zrobił wszystko w sprawie porwanego Polaka?
Kaczyński: - To najgorszy moment do prowadzenia takich rozgrywek, powstrzymajmy się od ocen. W tym momencie Polacy powinni być zjednoczeni.
Lis: - Czy zgadza się pan z Grzegorzem Napieralskim, który mówi o dymisji ministra Radosława Sikorskiego?
Kaczyński: - Już odpowiedziałem, jest zbyt wcześnie.
Szef PiS oceniał, że przegrał wybory bo miał w 2007 r. "szeroki front przeciwników", niepotrzebnie zgodził się na przedwyborczą debatę z Donaldem Tuskiem, popularności nie przysporzyła mu też "twarda polityka w niedobrej koalicji". Dodał, że teraz zmiany chce proponować zręczniej, tak "by nie naruszać ważnych interesów grup społecznych". Uciekał od pytań o wypowiedzi z przeszłości (np. od podziału, że "My stoimy tam gdzie zwykle, oni tam gdzie stało ZOMO".
Polityczna amnezja nie obowiązywała jednak, gdy Jarosław Kaczyński chwalił się sukcesami swojego gabinetu. Podkreślał, że za rządów PiS zbudowano system absorbcji unijnych środków i pozyskano ich 25 mld zł. Chwalił się zmianami w systemie finansów publicznych, zaprzestaniem bezsensownej prywatyzacji. Gdy jednak Lis poprosił o listę konkretnych ustaw, które przeprowadził rząd PiS, Kaczyński zaczął tłumaczyć się tym, że większość w Sejmie miał tylko przez 14 miesięcy, zdołał tylko złożyć w Sejmie projekty, na ich przyjęcie zabrakło czasu. Reforma KRUS? - Trudno jest przeprowadzić reformę, która odbierze przywileje właścicielom gospodarstw 300 hektarowych a nie dotknie tych, którzy mają po 3-5 hektarów - mówił szef PiS.
A czemu PiS krytykował rząd Tuska za reformę emerytur pomostowych skoro miał podobny projekt i go nie przeprowadził? Kaczyński: - Nasz projekt był podobny ale subtelny. Jak operacja przeprowadzona przez doświadczonego chirurga na nowoczesnej sali operacyjnej. Reforma Tuska to "operacja studenta medycyny - raczej nożem niż lancetem".
Powtórzył przeprosiny za wypowiedzi, którymi ktoś mógł poczuć się urażony. Wprost oświadczył, że "PiS stara się teraz dotrzeć z ideami lepiej niż poprzednio".
Czasem dawał do zrozumienia co naprawdę myśli. Np. gdy Lis spytał go o oddalenie zażalenia na umorzenie postępowania w sprawie nazwania prezydenta chamem, Kaczyński odmówił komentarza w sprawie decyzji sądu. Ale dodał, że "uważa że zadaniem wszystkich instytucji jest podwyższanie kultury politycznej". A kiedy Lis spytał czy Tusk nie nadaje się do rządzenia, odpowiedział: - Trzeba poznać po owocach. A te owoce są niewielkie i kwaśnawe. Ale mamy takiego przywódcę i taką większość i przyjmuję, że jest premierem. Niezależnie od tego co sobie na jego temat myślę, mam zamiar prowadzić z nim rozmowę.
Ton wymazywanej przez PiS "teorii układu" pobrzmiewał w wypowiedzi Kaczyńskiego o głównym nurcie polskich ekonomistów: - Są powiązaniu z instytucjami, które mają niekoniecznie takie interesy jak państwo. Zwłaszcza, że w dużej części to nie polskie instytucje - mówił Kaczyński. Przed użyciem słowa "układ" się jednak powstrzymał.
Rozmowie towarzyszył sondaż: czy chcesz by PiS wrócił do władzy - i tu notowania szefa PiS rosły - od 67 proc. na "nie" do 56 proc na "nie". 44 proc głosujących chciałoby, żeby Kaczyński był premierem. - Jeszcze jeden wysiłek i będę powyżej 50 proc. - skomentował Kaczyński.
Na koniec Lis zaskoczył go cytatem z komentarza Piotra Pacewicza napisanym po premierowskim expose Kaczyńskiego - w którym wicenaczelny "Gazety" chwali zmianę wizerunku szefa PiS. Do tego dołożył cytaty z wypowiedzi polityków PiS, którzy co kilka miesięcy ogłaszają złagodzenie wizerunku partii. - Słowa nijak się miały do tego, co było później. W głowach milionów Polaków rodzi się pytanie: czy Jarosław Kaczyński nie chce po raz kolejny zrobić ich w trąbę - podsumował Tomasz Lis.
Jarosław Kaczyński oburzył się wyjątkowo subtelnie: - Pan w poważnej audycji mówi coś, z czym nie sposób się zgodzić. Realizowałem swoje expose punkt po punkcie - mówił. I podkreślił, że Polacy - dzięki dobrej polityce rządu PiS - mieli najlepsze 2 lata w historii - ale niestety o tym nie wiedzieli.