http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Narzekanie nie pomoże nikomu

Maciej Kuźmicz
2008-05-26, ostatnia aktualizacja 2008-05-25 00:00

ONZ jest organizacją o wielkiej inercji i marnotrawi część pieniędzy. Część pomocy zagranicznej jest rozkradana. Ale z tego powodu nie możemy uciąć pomocy. Polska w Unii Europejskiej jest bogatym krajem. A dla 1,2 mld ludzi, którzy żyją za mniej niż dolar dziennie, jest rajem na ziemi.


ZOBACZ TAKŻE
Pomoc dla krajów Trzeciego Świata nie ma sensu. Miliardy dolarów, które Zachód przeznaczył dla Afryki i Azji, rozkradły reżimy. Gwiazdy, które nawołują do niesienia pomocy najuboższym, takie jak lider zespołu U2 Bono, dbają przede wszystkim o sławę, a Afryka biednieje!

Te wszystkie odkrywcze myśli publicysta Dariusz Rosiak zawarł w sobotnim wydaniu "Rzeczpospolitej".

Szkoda, że nie sięgnął do danych ONZ. Wynika z nich, że od 1990 r. w Afryce Subsaharyjskiej odsetek osób żyjących za mniej niż dolar dziennie spadł z 46,8 proc. do 41 proc. To niewystarczający postęp, ale postęp. Odsetek dzieci w wieku szkolnym, które chodzą do podstawówki, wzrósł w tym czasie z 54 do 70 proc. Nie wszędzie i nie szybko - lecz powoli poprawia się standard życia.

Więcej dzieci w szkołach i czystsza woda to nie tylko zasługa lokalnych rządów. To też efekty pomocy zagranicznej - edukacji, kopania studni, budowy szpitali. Tak wspierają rozwój nie tylko organizacje z Wielkiej Brytanii czy USA, ale także np. Polska Akcja Humanitarna w Afganistanie czy polscy misjonarze w Angoli.

Jednak zdaniem Rosiaka do rozwoju państw biednych darowizny zagranicy się nie przyczyniają. "Pomoc międzynarodowa nie tylko nie pomaga, ale jest największą przeszkodą w zmianie położenia ludzi ubogich na świecie i jedynym sensownym wyjściem jest jej całkowite zaprzestanie" - cytuje Rosiak krytyków pomocy.

Rusudan Szomachia, szwaczka z maleńkiego miasteczka Samtredia w Gruzji, z którą rozmawiałem trzy lata temu, ma na ten temat inne zdanie. Mogłaby opowiedzieć, jak 250 dol., które dostała z ONZ, wyciągnęło ją ze skrajnej nędzy. Rusudan uciekła z Abchazji, nie miała pracy 12 lat. Kiedy dostała grant z ONZ, kupiła maszyny do szycia dla siebie i koleżanek. Dziś dzięki nim zarabia, może normalnie żyć.

Gdyby organizacje pomocowe nie rozdawały moskitier, więcej niż dwoje dzieci na minutę umierałoby w Afryce na malarię. Gdyby akcji nie wspierały gwiazdy, trudniej byłoby przekonywać ludzi, że powinni dzielić się tym, co mają.

Polski oddział UNICEF zaangażował do kampanii aktorkę Małgorzatę Foremniak i odniósł spektakularny sukces. Zebrał 2,69 mln zł na szczepionki przeciw odrze w Sierra Leone! Ludzie z ONZ, których tak piętnuje publicysta "Rzeczpospolitej", tym razem byli zaskakująco mało pazerni. Koszty kampanii sięgnęły tylko 75 tys. zł, czyli 2,8 proc. zbiórki. Reszta trafiła do dzieci w Sierra Leone.

To prawda, że ONZ jest organizacją o wielkiej inercji i marnotrawi część pieniędzy. Prawda, że część pomocy zagranicznej jest rozkradana. Ale z tego powodu nie możemy uciąć pomocy - musimy jej tylko mądrze udzielać. Nasza w tym głowa, by pieniądze nie trafiły do kieszeni reżimów. Żebyśmy wydawali pieniądze na poprawę losu biednych, a nie zaspokajali swoje sumienie.

- To trudne - mówi Janina Ochojska w wywiadzie dla "Gazety". - Można mieć wątpliwości, czy wspierając tych ludzi [w Birmie], nie będziemy wspierać reżimu. W PAH uważamy jednak, że naszym obowiązkiem jest pomaganie właśnie tam, gdzie jest najtrudniej. Bez pomocy zewnętrznej ci ludzie są skazani na cierpienia i śmierć. W czasach stanu wojennego Polska też oficjalnie pomocy nie chciała i utrudniała jej dotarcie. Na Zachodzie byli ludzie, którzy mieli ogromną determinację. Robili wszystko, żeby dotrzeć do nas. Pamiętając o tej pomocy, nie mogę w ten sam sposób nie myśleć o Birmie i o konieczności naszej determinacji.

Polska w Unii Europejskiej jest bogatym krajem. A dla 1,2 mld ludzi, którzy żyją za mniej niż dolar dziennie, jest rajem na ziemi. Nad Wisłą debata o tym, jak pomagać, dopiero się zaczyna. Polska potrzebuje ustawy, która usprawni naszą pomoc. Nie potrzebuje jałowego narzekania, że pomoc jest bez sensu. Nie jest - wszyscy, którzy widzieli z bliska nędzę Trzeciego Świata, powinni wiedzieć dlaczego.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów