Dwa lata temu w "Gazecie Wyborczej" ujawniłem brunatną przeszłość Farfała: w młodości redagował pismo "Front", w treści tak obrzydliwe, że nie warto cytować. Ówczesny prezes TVP Bronisław Wildstein praktycznie nie zareagował na tak poważne zarzuty. Rada Nadzorcza TVP nie odwołała wiceprezesa, bo taki był warunek trwania medialnego układu PiS - LPR - Samoobrona.
Sam Farfał zwołał "konferencję prasową" transmitowaną na cały kraj przez TVP3 i urządził publiczny lincz na mnie oraz na "Gazecie". Kamery uchwyciły jeszcze druk pozwu z żądaniem zapłaty 80 tys. zł zadośćuczynienia, którym Farfał ochoczo wymachiwał. Opadł kurz, sprawa na długie miesiące przeniosła się do ciasnej sali sądowej. Wczoraj sprawiedliwości stało się zadość. Dziennikarze TVP do sądu nie przyszli. Pisząc ten list spoglądam na pasek z newsami TVP Info: o Farfale ani słowa, choć portale internetowe informują o przegranym procesie pańskiego zastępcy od kilku godzin.
Apeluję do pana, do Rady Nadzorczej TVP oraz do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, aby zdjąć Piotra Farfała ze stanowiska wiceprezesa TVP. To niepojęte, by człowiek z neonazistowską przeszłością kierował telewizją, która ma edukować Polaków.