Okrucieństwo władzy na tle religijnym

Dorota Jarecka
2012-08-17 , aktualizacja: 17.08.2012 20:52
A A A Drukuj
Dorota Jarecka

Dorota Jarecka (Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta)

Ten wyrok poruszy świat, choć można się było go spodziewać. Ani Cerkiew, ani Władimir Putin nie mogli darować trzem kobietom z grupy punkrockowej, że modliły się głośno o to, by przestali trząść krajem. Sadzając je na ławie oskarżonych, uczynili gwiazdami. Tego też nie można im wybaczyć.
Pussy Riot sąd skazał wczoraj na dwa lata łagru za "chuligaństwo na tle religijnym", za to, że zachowały się "bluźnierczo" i "obraziły uczucia wiernych".

Słowo "winne" jest skandalem. Dziewczyny nie atakowały wiernych. Modliły się o polityczną zmianę. Dwa lata łagru to manifestacja potęgi władzy. Wyrok znaczy: nieważna jest opinia publiczna i prawda. A także: każdy, kto chce krytykować władzę, niech pomyśli dwa razy. Bo może się okazać, że bluźni.

Ten wyrok jest za coś jeszcze - za słowa, które padły w sądzie.

To wyrok za słowa Nadieżdy Tołokonnikowej, że w procesie oskarżone są nie Pussy Riot, ale system prawny w Rosji. Porównała go z procesami stalinowskimi, z prześladowaniem przez Stalina awangardowych poetów z grupy OBERIU.

Za słowa Marii Aliochiny: "Mówią o nas, że tworzymy tak zwaną sztukę, jak mówiono o Brodskim, że tworzy tak zwaną poezję", oraz: "Ja się was nie boję, bo ten tak zwany sąd może mnie pozbawić tylko tak zwanej wolności. Mojej wewnętrznej wolności nikt mi nie zabierze".

I za słowa Jekatieriny Samucewicz, która powiedziała, że siedzą w więzieniu, bo odważyły się połączyć ze sobą to, czego dotąd nikt połączyć ze sobą nie śmiał: kulturę prawosławia i kulturę protestu.

Hipokryzją byłby komentarz, że ich ofiara jest ceną za trudną drogę liberalizacji w Rosji. Nikt w demokratycznym kraju nie powinien własną skórą płacić za dobro publiczne.

Jest kara, ale co jest zbrodnią? Trzy kobiety powiedziały głośno, że źle się dzieje w ich kraju.

Najczęściej czytane
  • Wszystko
  • PŁATNE