http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Te okropne bogate dzieciaki

Adam Leszczyński
2011-10-17, ostatnia aktualizacja 2011-10-17 08:34

Demonstracja Oburzonych w Warszawie
Demonstracja Oburzonych w Warszawie
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

Absolwenci liceum, w którym czesne wynosi 800 zł miesięcznie, nie mają moralnego prawa protestować przeciwko kapitalizmowi - czytam u naszej prawicy. Co za głupi argument!

Adam Leszczyński
fot. Piotr Bernaś/AG
Adam Leszczyński
ZOBACZ TAKŻE
Małe poruszenie wywołała w naszych konserwatywnych kręgach informacja, że czesne w społecznym liceum im. Jacka Kuronia - do którego chodzi lub chodziło wielu organizatorów warszawskiego "Marszu Oburzonych" - wynosi ponad 800 zł miesięcznie.

Liceum Kuronia, jak łatwo zgadnąć, musi być czymś między Komsomołem a szkołą terrorystów - czyli strasznym miejscem. To szkoła, "w której nastolatki uczą się m.in. biografii Emmy Goldman, ikony amerykańskiego anarchizmu i feminizmu, terrorystki, która na początku XX wieku namawiała do mordowania kapitalistów. Czy na następny marsz licealiści wybiorą się z nożami i kijami baseballowymi?" - boi się w "Rzeczpospolitej" Marek Magierowski, prosząc demonstrantów, żeby "odczepili się od kapitalizmu". Mam wrażenie, że chodzi im o coś odwrotnego - żeby kapitalizm odczepił się od nich - ale o tym za moment.

"Bogate dzieciaki bawią się w rewolucję" - prycha z pogardą Piotr Gursztyn, także w "Rz".

Portal wPolityce.pl przeprowadził dochodzenie za pomocą ulubionych narzędzi śledczych polskich blogerów - Google i Facebooka - i ustalił, że inicjatorem demonstracji jest m.in. Grzegorz Jan Janiczak, absolwent Wielokulturowego Liceum Humanistycznego im. Jacka Kuronia. „Swoje poglądy religijne definiuje tak: »wolnomyśliciel, libertyn-pieprzyć religię, ateista «. Poglądy polityczne: PPS, lewica. PPP”.

Na profilu Janiczaka portal znalazł jeszcze cytaty z Lenina i Marksa. WPolityce.pl przeczytało i zatrzęsło się ze zgrozy: ktoś cytuje Marksa na serio! Koniec cywilizacji łacińskiej jest już blisko: "A więc pierwsi wychowankowie Krytyki Politycznej, Karola Marksa i Włodzimierza Lenina wychodzą na ulice".

Wszyscy zauważyli, że poseł Kalisz - który przyszedł na demonstrację - jeździ drogim jaguarem. Co prawda tym razem taktownie zostawił go w garażu, ale tabloidy wielokrotnie pisały o jego upodobaniu do drogich i wygodnych samochodów. Nie chcę zgłębiać intencji posła Kalisza - przez ostatnie 20 lat kapitalizm jakoś mu nie przeszkadzał. Ale każdy ma prawo przyjść na demonstrację.

Obraźliwy i niemądry jest jednak argument, że młodzi ludzie z liceum, w którym czesne wynosi 800 zł - a więc w domyśle: "bogate dzieciaki" zamożnych i dobrze sytuowanych rodziców, które mają lepsze perspektywy życiowe od większości rówieśników - nie mają moralnego prawa protestować przeciwko niesprawiedliwości tego świata. Jest to argument tego rodzaju, który mówi więcej o tych, którzy go używają, niż o młodych ludziach demonstrujących w Warszawie.

Publicyści i blogerzy, którzy tak mówią, zdradzają swoją wizję świata, w którym nie ma miejsca na bezinteresowne działanie. W świecie red. Magierowskiego i Gursztyna byt określa świadomość - w najbardziej prostacki sposób. "Skoro macie to szczęście, że urodziliście się w zamożnych domach, zamknijcie buzie i konsumujcie" - mówią naprawdę protestującym ci krytycy.

Takiej postawy spodziewałbym raczej po jakiś wyciągniętych z szafy z naftaliną marksistach, a nie po konserwatywnej prawicy. Jest w tym ładunek cynizmu i pogardy godny odnotowania.

Oczywiście, inicjatorzy społecznych protestów rzadko pochodzili ze środowisk naprawdę biednych i zmarginalizowanych. Nie bez powodu - bo ludzie zepchnięci na margines zwykle są zbyt zajęci codzienną walką o przetrwanie, a często też zbyt słabo wykształceni, żeby skutecznie się zorganizować i wypowiedzieć swoje postulaty tak, żeby były słyszalne wszędzie - nawet w katakumbach redakcji konserwatywnego dziennika.

W przypadku polskich młodych ludzi, w tym tych "z dobrych domów", dobre wykształcenie i wrażliwość na krzywdę nakłada się na kiepskie - w porównaniu z aspiracjami - własne perspektywy życiowe. Nawet bardzo przyzwoite wykształcenie i pięć bezpłatnych staży w korporacji nie gwarantują już dziś w Polsce niczego, nawet stałej pracy za średnią krajową. Podstawowa obietnica kapitalizmu - "ciężko pracujesz, inwestujesz w siebie i odnosisz sukces" - jest dla tych demonstrantów oczywistym kłamstwem. Młodzi ludzie dochodzą więc do całkiem racjonalnego wniosku, że coś jest nie w porządku "z systemem". I wychodzą na ulicę, żeby to głośno powiedzieć. Liceum im. Jacka Kuronia powinno się cieszyć z takich absolwentów. Nie myślą o tym, jak zrobić kasę - ale o tym, jak zmieniać świat. Na lepsze.

Przeczytaj też komentarz Witolda Gadomskiego: Demonstracje bezradności

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8
  • 10
  • 4
  • 12
  • 17
  • 108 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    137 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':